poniedziałek, 17 września 2012

Nie ma cię to już, radości kochana,
Która tak wiernie służyłaś mi długo,
Wróć się, wróć jeszcze do swego pana,
Darmo cię wołam, ulubiona sługo!

Już idzie smutek. Z nim jego dworzany;
Żal, tęskność, moją obstąpili duszę
Ci to moimi teraz będą pany,
Ja, com panował, teraz służyć muszę.

Od pewnego czasu dziwnie się czuję, bywały lepsze momenty, ale na dzień dzisiejszy jest coraz gorzej. Wstaję rano i wiem, że dzisiaj nie będzie dobrego dnia, w głowie kotłują się myśli o poczuciu swojej beznadziejności. Potrafię usiąść i siedzieć, gapiąc się bez celu w jeden punkt. Nie potrafię się cieszyć, a wszystko co robię, wykonuję jakbym była do tego zaprogramowana, nie dlatego że chcę to zrobić. Jestem zmęczona. Nie mogę na siebie patrzeć w lustrze,  to potęguje tylko poczucie winy, że jestem, że żyję niczym wyrzutek. Przyjemności, które zawsze mnie cieszyły, teraz wywołują u mnie odruch wymiotny. Rower przestał być czymś, co pozwala mi się odprężyć, nie mogę na niego patrzeć, a co dopiero na nim jeździć - nie chce mi się. Dlaczego? To nie rozwiąże moich problemów, to nie pomoże mi w niczym.  Siedzę całymi dniami w domu i najlepiej, żeby nikt do mnie nie mówił, nie chcę tego. Spotkania, czy też pilnowanie bratanicy nie zmieniają mojego nastawienia. Nie potrafię się z nią bawić, chociaż bardzo bym chciała. Kolejny cios dla mojej duszy,  znowu jestem beznadziejna. Ona, jakby widzi, że coś jest nie tak, dlatego zajmuje się głównie rysowaniem lub kolorowaniem. Maluje dla mnie obrazki, żebym była szczęśliwa, jednak gdzieś w mojej głowie zablokowała się ta opcja i nie można jej przywrócić. Pozostali domownicy nie widzą niczego, zarzucają mi ciągle, że jestem smutna i nic mnie nie cieszy, że nie da się ze mną rozmawiać, bo odpowiadam półsłówkami. Dobijają na każdym kroku, przypominają w jak beznadziejnej sytuacji się znajduję. Nic o mnie nie wiedzą, w ogóle mnie nie znają. Ja zamknięta w sobie nie potrafię rozmawiać, nie z nimi, nie o swoich lękach. Brak poczucia sensu jest czymś, czego nie jestem w stanie ogarnąć. Wróciły myśli, przypominające mi o bólu, który musiałam znosić tyle lat, o chorobie, która zrujnowała moje życie, moją psychikę. Niby byłam silna, bo znosiłam wszystko, wydawało mi się, że wyzdrowieję i zapomnę, ale nie to siedzi we mnie, powoduje ból psychiczny i potęguje żal do najbliższych, że w tak trudnych dla mnie momentach życia  byłam sama.  Po czasie wszystko wychodzi, ból psychiczny po stokroć jest gorszy od tego fizycznego, który miałam. Zachęcanie mnie do lepszego patrzenia na świat nic nie da, bo ja nie potrafię zmienić swojego nastawienia, nie w obecnej sytuacji. Motywowanie, mówienie spróbuj to zrobić, spowodowałoby dodatkowe poczucie beznadziejności mojego istnienia. To tak, jakby powiedzieć osobie, która ma złamaną nogę, żeby się przebiegła...Ciężko to zrozumieć osobie, która w życiu nie musiała mieć takich problemów, która nie wie, co to jest depresja... Mam chorą duszę i nie mam na to lekarstwa, chociaż się staram go znaleźć, jednak ciężko jest, gdy każdy dzień przynosi kolejne rozczarowania, kolejne smutne  chwile.  Dodatkowo choroba mojego psa, sprawia ogromny ból, który przyczynia się do dodatkowego obciążenia psychicznego. Wszystko obija się o pieniądze, których ja nie posiadam, a tata wiecznie narzeka, że ich nie ma. Gdy kończą się zapasy insuliny jestem w stresie, że znowu będę musiała się prosić, gdy kończą się paski insulinowe to samo o strzykawkach i karmie już nie wspomnę. Ojciec wychowany na wsi, chodził swoje zwierzęta zabijać do lasu,  w nim nigdy nie było miłości do zwierząt i zabiegania o to by żyły, gdy istnieje na to szansa, gdyby nie mama Sonia przestałaby istnieć... Ja, nie wiem, ile CV już wysłałam, zaniosłam, strony z ofertami pracy znam  na pamięć, codziennie szukam... bez odzewu. Nie wiem, co mam jeszcze zrobić, jak zmienić to z czym przyszło mi teraz walczyć...

Tęsknię, bardzo tęsknię..., 

Jeszcze dopadło mnie ostre przeziębienie... Cóż się dziwić, jak wiecznie mi zimno.


niedziela, 9 września 2012

Wywołana do zabawy - nagrody oznajmiam, że jestem. Oczywiście nie uważam, że mi się ona należy, bo zaniedbuję i Was i bloga, ale może to będzie taki kop i powrócę tu na dobre? Kto to wie.  Właściwie to w  moim życiu nie ma niczego takiego, co warto by zapisać, a że nie jestem dobra w płodzeniu czegoś z niczego, to milczę. Chciałabym bywać tu jak kiedyś, mieć swoją oazę Salanee i nie przejmować się niczym, ale to nie ma prawa bytu, nie u mnie. No, ale już już, dość biadolenia, czas odpowiedzieć na pytania zadane przez Ivę, która nominowała mnie do nagrody:

1. Co lubię robić?
Prościej by mi było napisać, czego nie lubię robić,  na pewno byłoby mniej pisania ;) A tak serio. Lubię robić wiele rzeczy, które pozwalają mi się spełniać, osiągać satysfakcję i być dumną z tego, że dałam sobie z nimi radę. Lubię pokonywać własne słabości, mimo towarzyszących przeszkód. Lubię się uśmiechać na przekór wszystkiemu i wszystkim. No i lubię grzebać przy rowerze, jeździć na nim, czuć ból w mięśniach. Lubię przebywać w kuchni, płodzić jedzenie i jeść - kocham jeść, tak. Lubię przeczytać dobrą książkę do poduszki. Lubię góry i lubię być na szlaku!!! Lubię czuć się wolną!

2. Wymarzony dom?
Mój wymarzony dom wcale nie musi mieć żadnych udogodnień. Przede wszystkim chcę, aby był dla mnie miejscem, w którym będę czuła się bezpiecznie, do którego zawsze z miłą chęcią będę wracać. Niech będzie postawiony gdzieś blisko gór, niech będzie mały i pachnący drewnem. Niech ma kominek, niech jest tylko mój. W takim wymarzonym domu musi być jeszcze kot i pies, żeby wszystko mogło się dopełnić. 

3. Co chcę kupić?
O jej. Mam taką długą listę, a funduszy brak.
Przede wszystkim, najpilniejszą rzeczą jest rowerek stacjonarny, bo to na nim będę pokonywać kilometry, gdy na prawdziwym jednośladzie nie będzie dało się już jeździć. Brakuje mi także butów trekkingowych i ciuchów jesienno zimowych... 

4. Czego nie lubię?
Obłudy chamstwa, braku empatii. 

5. Ulubiony drink?
Nie piję alkoholu.

6. Ulubiony napój bezalkoholowy?
Zielona herbata.

7. Moje marzenia?
Dawno temu przestałam marzyć...Nie wierzę w marzenia.

8. Co mam zamiar mieć w swoim ogrodzie lub domu?
Gdybym miała swój dom z ogrodem, to na pewno w ogrodzie znalazłaby się hamak i miejsce do palenia ogniska. A w domu? Jak już wspominałam na pewno kominek i zwierzęta...

Nie wiem, czy dziewczyny były już nominowane, jak były to najwyżej nie napiszą,  nominuję:

Zasady są proste,  nagrodzone dziewczyny muszą wkleić logo nagrody we wpisie, odpowiedzieć na pytania i wytypować kolejne osoby, które według nich zasługują na nagrody. Powodzenia.

Miłej niedzieli dla wszystkich, lecę z moim kochanym ślepkiem na spacerek.