Widać ten śmiejący się pyszczek? To Nela, dała nam popalić od niedzieli, jeszcze wczoraj jeździliśmy po Międzybrodziu i rozklejaliśmy ogłoszenia, podczas rozmów nikt z nas nie mówił o Neli w czasie przeszłym, tak jakby wiadome było, że ona wróci. Odrzucaliśmy od siebie myśli o wnykach, w które czworonożka mogłaby wpaść, a opcji wpadnięcia pod samochód w ogóle nie braliśmy pod uwagę, bo Nela umiała zachować się na jezdni. Ogłosiłam zaginięcie na stronach internetowych, napisałam do schroniska w mieście, a dzisiaj miałam dawać info do schronisk w Bielsku, Żywcu i Andrychowie. Nie wiadomo, gdzie Nela mogła wylądować. Miałam. Jednak już nie muszę. O godzinie 10:00, zadzwoniła do mnie pani, która poinformowała, że suka od 2 dni koczuje pod jej domem, niedaleko miejsca, w którym jej szukaliśmy. Nie rusza się nigdzie, widać że czeka... Ogłoszenia dużo dały bo to właśnie dzięki nim, pani zdobyła numer telefonu. W te pędy zadzwoniłam do Jarka i wyruszyliśmy po odbiór zguby. Martwiliśmy się troszkę, bo Nela nie mogła być u pani na posesji, gdyż ta posiadała psa i mogłaby być wojna..., jednak kobieta zapewniła nas, że mamy się nie martwić, bo pies na pewno nie odejdzie, zrobiła sobie legowisko w śniegu i waruje... Nie da się opisać tego, co było, gdy Nela zobaczyła nas, a my ją. Biegła ile sił w nogach, podskakiwała, a mina jej była bezcenna, ja popłakałam się z radości i z tego, że ją widzą całą i zdrową!!! Podziękowaliśmy pani, Jarek dał podarunek za znalezienie, dobra kobieta na początku nie chciała przyjąć, ale w końcu dała się przekonać. Nie ma wartości, która mogłaby wynagrodzić Nelę. Gdy szliśmy do auta nie odstąpiła Jarka na krok, co chwilę się oglądała... Jeszcze w życiu nie widziałam psa, który by tak szybko wskakiwał do bagażnika... W drodze zasnęła spokojnym snem... Nigdy więcej nie chcę tego przeżywać drugi raz. Od niedzieli nie byłam sobą, gdy siedziałam w domu myślałam tylko o Neli, bo bardzo przywiązałam się do niej, mimo iż nie mam jej na co dzień. Jest częścią naszej paczki, kompanem podróży i myśl, że mogłaby już do nas nie wrócić lub, że cierpi gdzieś w lesie i jest jej zimno, że jest głodna, nie pozwalały mi funkcjonować. Już po wszystkim, Nela jest bezpieczna. To nie jest "tylko" pies...
On jest Twoim przyjacielem,Twoim partnerem, Twoim obrońcą, Twoim psem. Ty jesteś Jego życiem, Jego miłością, Jego panem. On będzie Twój, wierny i posłuszny do ostatniego bicia Jego serca. Ty jesteś Mu winien zasłużyć na takie oddanie.
Radość Neli powiedziała jedno... Jarek zasłużył na wszystko, co ona mu oferuje na co dzień, wiernie czekała na niego wiedziała, że on po nią wróci...
Się pobeczałam z radości tym razem :D
Teraz można planować kolejną wycieczkę, tym razem Nelka odpocznie w domu ;)
Dzień zwariowany, składamy w domu z tatą meble, to znaczy składaliśmy, dopóki nie okazało się, że jedna deska jest pęknięta i trzeba ją reklamować, tym sposobem, składanie musi poczekać, aż otrzymamy nową deskę. Nienawidzę takich akcji, w pokoju bałagan, jakich mało :)



