Dzisiaj z tatą zamierzamy zrobić kotom zadaszenie. Biedaki śpią pod gołym niebem, zasypane, że nie widać, gdzie przód, gdzie tył. Zwinięte w kłębuszek, pozostawione same sobie. Tata przywiózł już deskę i przybijemy ją do budy, żeby chociaż śniegu im oszczędzić. Z zimnem sobie muszą jakoś poradzić. Mają tę wielką poduszkę, sąsiadka dołożyła koc. Szkoda, że są dzikie, bo byłabym skłonna wziąć chociaż jednego do domu...
Amelka wyglądała w przebraniu cudnie. Pierwsza zabawa. Praktycznie były same wróżki ze skrzydełkami, taka moda - cóż ;)
Ktoś ma jakieś życzenia? Niech pisze w komentarzach, mam względy u wróżki ;)
Amelka jest po prostu słodka :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze, że chociaż tak pomagacie tym stworzonkom. Co prawda są dzikie, ale na pewno odwdzięczą się łapaniem szkodników, a tego w miastach i większych, i mniejszych nie brak. Pozdrawiam :)