sobota, 4 lutego 2012

Szkoda, że nie da się wymyślić życia od początku, chętnie bym je sobie zaplanowała jeszcze raz, a tymczasem...

Mało piszę, bo jakoś nic specjalnego się w moim życiu nie dzieje. Przerzuciłam się w jedno miejsce, w którym również prowadzę swój pamiętnik i to może dlatego jest mnie tu mniej? Chociaż nie, bo tam nie piszę o tym, o czym piszę tu. Inne światy, inne pisanie.

Jutro wybieramy się z Jarkiem, Robertem, Jolą i Nelką (psem Jarka) na przełęcz Zakocierską. Pójdziemy szlakiem, którym szliśmy w lecie, aż dojdziemy do schroniska Pod Potrójną, a potem na Potrójnej. Jarek dzwonił do człowieka, który mieszka w schronisku i możemy przybywać - jest czynne. Szlaki przetarte, nie można pragnąć niczego więcej. I nie pragnę, mróz też nie jest dla mnie żadną przeszkodą. Cieszę się na niedzielę wolną od siedzenia w domu, mimo ujemnych temperatur.

Bywajcie.


1 komentarz: