niedziela, 5 lutego 2012

Aktywna niedziela. Wróciliśmy o 15:00. Małe sprostowanie, startowaliśmy w Rzykach,  spod ośrodka Czarny Groń, a skończyliśmy na Potrójnej.  Szło się  bardzo przyjemnie, słoneczko towarzyszyło nam przez większość czasu, zresztą tak jest zawsze, kiedy na wyprawę jedzie Robert z Jolą. Śniegu mnóstwo. Nela szalała, widać była w swoim żywiole. Parę podejść mieliśmy dosyć stromych, ale dla nas to żadna przeszkoda. Dla takich chwil, jakie przeżyłam dzisiaj warto żyć. Widoki - ach, nie sposób tego przekazać, dlatego kiedy tylko zdobędę zdjęcia, umieszczę kilka na blogu. 

Za tydzień Hrobacza Łąka :)

Jutro Amelka ma zabawę w przedszkolu. Będzie jednak wróżką ze skrzydełkami - różową na dodatek, gdyż jest to jej jeden z najulubieńszych kolorów, jak to ona mówi. Wezmę rano aparat i pstryknę małą, dobrą wróżkę :)

Siekiera - A gdyby 

A gdyby można było tak wyrzucić z serca urok zły
A gdyby można chociaż raz powiedzieć sobie
Powiedzieć sobie, oto, oto warto żyć
Oto warto żyć
Warto żyć
Oto warto żyć

A gdyby można było tak obudzić wszystkie nasze sny

A gdyby można jutro wstać i wołać głośno
I wołać głośno, oto, oto wstaje świt
Oto wstaje świt
Wstaje świt
Oto wstaje świt

A może jest, może, daleko gdzieś, daleko gdzieś

A może jest, może, daleko gdzieś, daleko gdzieś

Uciekam moi mili. Buźka.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz