Uwielbiam te Soundtracki:).Agnieszka chyba również;).A już sam film to mimo,żem mężczyzna to przyznam się Wam;),że łezka się gdzieś tam w kąciku oka kręci(a przecież chłopaki nie płaczą;)).Zresztą nie tylko na "Ostatnim Mohicanie".Jest jeszcze parę filmów,które rozkładają mnie na łopatki;).
Salanee, lubuje się w soundtrackach. Na tym blogu, można już parę zobaczyć. Też się rozczulam na wszystkich filmach, które mają dobrą muzykę, no i fabułę :)
A to, że chłopaki nie płaczą, to żaden wyznacznik. Prawdziwego faceta pozna się po tym, że potrafi płakać. Żaden wstyd to. :)
Dzień dobry Wszystkim:).Może na początku pożyczę Wszystkim Radosnych i Spokojnych Świąt:).Ech zaczynam tu się czuć jak u siebie;),ale Waderka na razie na mnie nie krzyczy,więc piszę"se";).Normalnie dziś jestem ""nietomny.Siedziałem z Gościem w sieci do 4.30,a wstałem o &.Niby potencjalny samobójca ,choć z Agusią doszliśmy do wniosku,że może to być"wkręt"(bo wiadomo jak jest z siecią),ale nie mogłem,nie umiałem Go zostawić i dziś mam enter na policzku odciśnięty;).Nie wiem na ile Mu pomogłem i czy w ogóle,bo sam o tej porze nie mogłem się skupić;).Zobaczymy czy dziś wejdzie do sieci.Echhh...Dziwne to jest...Samemu czasem się nie radzi z życiem,a Innym daje rady.Może tak jest łatwiej...Nie wiem...Za wczesna pora na myślenie;)...Pozdrawiam cieplutko Wszystkich czytających:).Aha....Zaraz zmuszę Agusię do śniadanka i tabletek;).Więc na razi-do następnego wpisu;).
Waderka czuwa, coby niestosowne komentarze usuwać:) Twoje takowe nie są:) Co do siedzenia, do tak później pory, to Wolfik dzisiaj już ode mnie swoje usłyszał. Jak organizm ma dochodzić do siebie, jak sam użytkownik organizmu, mu nie pomaga? Hę? Się pytam?
Pomagamy ludziom, a zapominamy o sobie, Wolfik, nie zauważyłaś, że ani Ty, ani ja, nie przestrzegamy tego? Syrdze, to ja zdaje się naskarżę:P
Jeszcze mam biurko;),a co do krzyczenia to faktycznie-już nie umiem,ale wezmę Cię szantażem:P.A co do Syrgi to na razie za krótko się znamy coby na mnie się odważyła krzyczeć;).
Uwielbiam te Soundtracki:).Agnieszka chyba również;).A już sam film to mimo,żem mężczyzna to przyznam się Wam;),że łezka się gdzieś tam w kąciku oka kręci(a przecież chłopaki nie płaczą;)).Zresztą nie tylko na "Ostatnim Mohicanie".Jest jeszcze parę filmów,które rozkładają mnie na łopatki;).
OdpowiedzUsuńSalanee, lubuje się w soundtrackach. Na tym blogu, można już parę zobaczyć. Też się rozczulam na wszystkich filmach, które mają dobrą muzykę, no i fabułę :)
OdpowiedzUsuńA to, że chłopaki nie płaczą, to żaden wyznacznik. Prawdziwego faceta pozna się po tym, że potrafi płakać. Żaden wstyd to. :)
Dzień dobry Wszystkim:).Może na początku pożyczę Wszystkim Radosnych i Spokojnych Świąt:).Ech zaczynam tu się czuć jak u siebie;),ale Waderka na razie na mnie nie krzyczy,więc piszę"se";).Normalnie dziś jestem ""nietomny.Siedziałem z Gościem w sieci do 4.30,a wstałem o &.Niby potencjalny samobójca ,choć z Agusią doszliśmy do wniosku,że może to być"wkręt"(bo wiadomo jak jest z siecią),ale nie mogłem,nie umiałem Go zostawić i dziś mam enter na policzku odciśnięty;).Nie wiem na ile Mu pomogłem i czy w ogóle,bo sam o tej porze nie mogłem się skupić;).Zobaczymy czy dziś wejdzie do sieci.Echhh...Dziwne to jest...Samemu czasem się nie radzi z życiem,a Innym daje rady.Może tak jest łatwiej...Nie wiem...Za wczesna pora na myślenie;)...Pozdrawiam cieplutko Wszystkich czytających:).Aha....Zaraz zmuszę Agusię do śniadanka i tabletek;).Więc na razi-do następnego wpisu;).
OdpowiedzUsuńWaderka czuwa, coby niestosowne komentarze usuwać:) Twoje takowe nie są:) Co do siedzenia, do tak później pory, to Wolfik dzisiaj już ode mnie swoje usłyszał. Jak organizm ma dochodzić do siebie, jak sam użytkownik organizmu, mu nie pomaga? Hę? Się pytam?
OdpowiedzUsuńPomagamy ludziom, a zapominamy o sobie, Wolfik, nie zauważyłaś, że ani Ty, ani ja, nie przestrzegamy tego? Syrdze, to ja zdaje się naskarżę:P
Echhh,to moja działka na Ciebie krzyczeć;:).Ja odeśpię to w południe(chyba;)),a Syrgi się nie boję:P.
OdpowiedzUsuńPowinieneś zacząć się jej bać, słyszałeś, jak potrafi zagrzmieć :D
OdpowiedzUsuńTy na mnie prawie nie krzyczysz, tylko walisz w ławę, weź poprawkę, co zrobisz, jak ta ława Ci się w końcu rozwali?:P
Jeszcze mam biurko;),a co do krzyczenia to faktycznie-już nie umiem,ale wezmę Cię szantażem:P.A co do Syrgi to na razie za krótko się znamy coby na mnie się odważyła krzyczeć;).
OdpowiedzUsuńSyrga, nie myśli kategoriami, czy kogoś zna, czy nie zna. Ona po prostu krzyczy:P Więc,bój się:P
OdpowiedzUsuńSyrga..., nie czujesz się obgadywana?;)
Biurko jest za daleko, a Wolfik jest leniuszek:P
Qrde za bardzo dałem się Agusi rozgryźć,ale nie ma "letko".Coś wymyślę;).
OdpowiedzUsuńSalanee ja czekam na dzisiejszy wpis;).Przecież wiesz jak uwielbiam czytać Twoje literki(o głosie nie wspomnę;)).I chyba dużo ludzi też;).
OdpowiedzUsuńQrde!Zaraz strzelę focha i to z przytupem;)."Przeca" ja nie usnę dziś jak Cię nie poczytam;).
OdpowiedzUsuń