sobota, 10 kwietnia 2010

Dzień zaczął się dla mnie bardzo wcześnie. Rodziciele, wraz z bratem i bratową pojechali bawić się na weselu w Bieszczadach, a ja, jako, że po pierwsze nie jestem w stanie gdziekolwiek pojechać, już nie mówiąc o tańcowaniu, po drugie, ktoś musi zostać z psem, a po trzecie, budowa domu brata, wymagała dzisiaj mojej obecności, bo przyjeżdżała ekipa wstawiać okna, toteż zostałam. Innej opcji nigdy nie było. Jak widać, zwykły szary dzień, szarego człowieka… Ledwo widząc, wsiadłam za kółko, ziąb, który panował o tak wczesnej porze, sprawił, że szczęka zaczęła chodzić… - z zimna. Pozwoliło mi to, obudzić się bardzo szybko, to jest tak, jak człowiek ubierze się niestosownie do pogody. Po załatwieniu wszystkich spraw, powróciłam, zasiadłam do komputera, inaczej być nie mogło. Od słowa do słowa, padł tekst: „rozbił się samolot prezydencki…”, na początku, nie zdawałam sobie sprawy, że może to być tak tragiczne. Włączyłam telewizor, i wszystko runęło… Wszyscy zginęli…, nikt nie przeżył…, nie ma…, ich już nie ma… Popłynęły łzy, powolutku po policzkach zatrzymując się na biurku i klawiaturze… kap, kap. Dużo łez. Poczułam się tak, jak wtedy, kiedy umarł Ojciec Święty, dosłownie. Nigdy nie interesowałam się polityką, ludzie zawsze byli dla mnie ludźmi, nie dzieliłam, każdego szanowałam. Tyle istnień, w jednej chwili odeszło z tego świata, i już nigdy tutaj nie wróci, nie będzie dane nam ich usłyszeć, zobaczyć… Wszędzie czarno-białe zdjęcia, na tych zdjęciach, ludzie uśmiechnięci, niezdający sobie sprawy z tego, że 10 kwiecień, będzie ich ostatnim ziemskim dniem. Co to jest za rok, co się jeszcze wydarzy, komu jeszcze przyjdzie zmierzyć się z tym, co on sam mu przyniesie, kogo jeszcze zabraknie, kto jeszcze podda się złu…?



>>Tu była pewna piosenka, ale ze względu na dobro Wolfa, została usunięta, i zamieniona na inną...<<


Smutno...;(
„...i dymi mgłą katyński las...”

2 komentarze:

  1. :(
    ja nadal nie mogę w to uwierzyć.
    Jest mi bardzo smutno i przykro...
    Jak napisałam u siebie ....
    brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Straszne to naprawdę. Chcę napisać u siebie znowu kilka przemysleń, ale nie wiem, czy dam radę. Bo słów brakuje.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń