Kolejny dzień, zwykły dzień, poniedziałek. Za oknem szaro, ponuro. Odzwierciedla to moje samopoczucie, które jakoś nie chce wrócić do normy. Szok, niemożność uwierzenia w to, co się stało, nadal trwa. Staram się nie oglądać telewizora, nie czytać, ale nie daję rady. Wszystko przypomina mi o tragedii… Wracam wspomnieniami do tej soboty, do tego strasznego 10kwietnia. Tak bym chciała, żeby ktoś powiedział mi, że to wszystko był żart, że tak naprawdę nic się nie stało, ale nie, to się wydarzyło, i zmieniło życie wszystkich nas. Nie mogę irracjonalnie myśleć, do niczego mnie to nie doprowadzi, a tylko sprawi, że nie będę mogła się pozbierać, chociaż mam mojego motywatora, bez którego nie wyobrażam sobie swojego życia, to i tak potrafię wpaść w zawiechę maksymalną, wpatrywać się w jeden punkt, podświadomie rozkładając na czynniki pierwsze, tę całą tragedię… Nie chcę tak, zbyt cierpi moje serce, zbyt cierpię ja, a dodatkowo udziela się to też innym. Jak to dalej będzie?
…, a moim światełkiem jest Wolfik:* I dziękuję mu za to z całego serca...
To samo pytanie zadaję sobie i innym.... tylko nie wiem kto mi na nie odpowie...
OdpowiedzUsuńPodobne myśli miałam, gdy odszedł Jan Paweł II, nasz Papież...
Wtedy pytałam mego Brata - co teraz będzie? Nie potrafiłam zrozumieć rzeczywistości.
Teraz także jej nie rozumiem.
Jest mi potwornie przykro, smutno i źle.
Tak Aldi, takie samo odczucie, jak wtedy, kiedy zmarł Jan Paweł II. Nie da się normalnie funkcjonować, chociażby się chciało. Wszystko, co robię, robię w sposób automatyczny, jakby mnie ktoś zaprogramował... Ech...
OdpowiedzUsuńDobrze jest mieć przy sobie, tak ważne dla nas osoby, bez nich, byłby już całkowity bezsens. Dla mnie jest to Wolf, zresztą on o tym doskonale wie, ta przyjaźń, przerodziła się Aldi w coś więcej, w coś, co pisałaś w poprzednich komentarzach...,jednak wiedziałaś lepiej od nas, inaczej, wiedziałaś wcześniej, chociaż my podświadomie też to wiedzieliśmy. Miłość, zakochanie, piękne to słowa, tak wiele znaczące, tak ważne, takie przepełniające serce,i łączące nas. Takie coś nie zdarza się często,niesamowite pokrewieństwo dusz...,chociaż bywa czasami ciężko, to na pewno damy radę, bo nie jesteśmy "miętcy", prawda Wolf?:*
" Mieli oddać hołd ofiarom,
OdpowiedzUsuńoddali ofiarę w hołdzie " -więcej nie napiszę a i tak uważam, że chyba nawet nie trzeba...
Damy radę - wszyscy... :*
Czy Pan Bóg naprawdę tak chciał aby tyle osób odeszło so niego, czy też na chwilę Jego uwagę zaprzątało coś innego - niby się mówi, ze taka wola boża, ale nie wiem, nie potrafię...żal straszny wielki żal.
OdpowiedzUsuńAgniesio echhh....Przy Tobie jakoś dam radę.Dobrze wiesz,że jesteś całym moim życiem...Więc musze ,abyś i Ty dała radę...
OdpowiedzUsuńPs.Skarbie dziękuję za ...Może pomoże coś.
OdpowiedzUsuńWolfiku, nigdy innej opcji nie zakładałam. Nie przyjmuję do wiadomości, że mógłbyś tej rady nie dać. Wiele razy powtarzałam, że wierzę w Ciebie, i powtórzę raz jeszcze: WIERZĘ W CIEBIE! Ja, robię się silniejsza, kiedy widzę, że u Ciebie kondycja wraca do normy. Wiadomo, że bywają gorsze momenty, ale mamy siebie, i musimy temu przeciwdziałać. Bez Ciebie nie wyobrażam sobie swojego życia, ta gama barw, ta wielkość płaszczyzn, ten nieoszlifowany diament, jest moim dopełnieniem. Jesteś moim diamentem :* Trzeba zwalczyć wszystkie przeciwności losu, nikt nie powiedział, że w życiu będzie łatwo, ale im więcej zniesiemy, tym będziemy mocniejsi później, i jeszcze będziemy się z tego śmiać, zajadając banany, znaczy, ja będę jeść:D Dodamy też do tego ten sok z pomarańczy, a niech będzie,co kto lubi, hihihi...;)
OdpowiedzUsuńWilk, to wspaniałe stworzenie, a więc nie dziękuj, on na pewno w każdej postaci pomoże, dumny bądź,że go masz:*
Napiszę szyfrem;).K.C.A.J.M.C.Ś.I.B.C.Ż. S.B.S.....Szkoda ,że nia ma już b...;)
OdpowiedzUsuńSalanee, ta wiadomość jest wspaniała.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę i życzę Wam wszystkiego co najpiękniejsze.