Morfeusz dał się wyspać, jednak dzień nie zaczął się dobrze. Pogoda za oknem brzydka, i odbija się to na mnie, a tym samym, na moim zachowaniu. Nie lubię mieć takiego stanu, bo wtedy staję się osobą milczącą, która nie skupia się na niczym szczególnym, potrafi wpatrywać się w jeden punkt, i trwać tak, aż ktoś tego nie przerwie. Niby wiecznie uśmiechnięta, a jednak w rzeczywistości nie zawsze. Takie stany też muszą być, żeby dopełniały całości, gdyby człowiek się wiecznie uśmiechał, to po czasie zrobiłbym się chyba nudny? Z drugiej strony, człowiek lubi obdarowywać innych swoim uśmiechem, wie, że wielokrotnie wywołuje to pozytywne emocje na ich twarzy, jest to największa wartość, w życiu człowieka, i dlatego, tak bardzo mu źle, kiedy nie da rady uśmiechnąć się szczerze, bo nie ma nastroju, i powoduje, że innym buźki też smutnieć zaczynają…, Co na to wpływa? Hym, dzisiaj akurat niedogodność w postaci wykorzystywania mnie na każdym kroku, bez względu na moje samopoczucie, na moją kondycję, na moje dolegliwości. Nie liczą się ze mną, a ja sama, niewiele zdziałać mogę, żeby to zmienić. Tak bym chciała być już zdrowa, i zacząć przeradzać w czyny, swoje plany. Tak bardzo…
Wtedy trzeba dzwonić do skutku i zawołać wolfa:).On na pewno w te pędy przybiegnie do Waderki i może pojawi się uśmiech na tym Pysiu:).Zobaczysz nastaną lepsze dni i jeszcze będziesz tęskniła do tego "lenistwa":).
OdpowiedzUsuńAle wiesz, ile się dzisiaj nawyłam? Bez Wolfa nie ma pełnego funkcjonowania, u Waderki.
OdpowiedzUsuńA uśmiech pojawia się u mnie automatycznie, kiedy widzę te fajne dołeczki:D Tak, więc: dołeczki górą! Howgh!
Zmęczenie psychiczne :( Choroba może zmęczyć, nawet jak to tylko przeziębienie, a co dopiero mówić o czymś poważniejszym. A witaminki Salanee wcina ;)?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Nie wcina;)O;)!
OdpowiedzUsuńJak nie, jak wszędzie otaczają mnie same witaminy:P
OdpowiedzUsuńI też ich nie jesz:P).
OdpowiedzUsuń