Ostatnio, coraz mniej mnie w świecie blogowym, nie oznacza to, że zapomniałam o Was. Po prostu, nie mam aż takiej potrzeby wpisywania się w ten świat. Dlatego, moje wpisy są krótsze, i rzadsze. O byle czym pisać nie warto, nie chcę, żeby mój blog stał się śmietnikiem, do którego wrzuca się bzdury ( w moim pojęciu oczywiście ),żeby tylko coś było, nie takie miałam założenie. Natomiast to, co dla mnie najbardziej cenne, pozostaje w sferze intymności, którą pozostawię dla siebie, i jednego kochanego ssaczka:)
Życie się kręci, każdy dzień przynosi coś nowego, budzę się z uśmiechem na twarzy, i wiem, że to na pewno będzie dobry dzień. Powtarzalność tego wszystkiego jest jedyna w swoim rodzaju, i tylko..., namacalności brak.
Zaczęłam gonitwę po lekarzach. Nie chce mi się, jak sobie pomyślę, że znowu zobaczę te białe fartuchy, które nic dobrego mi nie powiedzą, to na samym starcie pasuję, idę bez przekonania, i gdybym tylko mogła, to olałabym to wszystko w cholerę. Nie rozumiem tej choroby, nie mogę tego pojąć, jak coś może nie goić się już tyle miesięcy. I ta bezradność, i te rozłożone ręce. Hematolog mi dzisiaj nic konkretnego nie powiedział, muszę zrobić badania, i dopiero w czerwcu dowiem się o wynikach, ciekawe, prawda? I właściwie, to nadal pozostaję w punkcie wyjścia, w sumie brakuje mi ostatnio do tego chorowania słów. Gdyby nie Wolf, to chyba bym tego psychicznie nie wytrzymała, on powoduje, że nie myślę, że potrafię normalnie funkcjonować. Jest ze mną przez cały dzień, to dla mnie bardzo ważne. I mogłabym mu się tu podlizywać, słodzić, ale nie będę tego robić, bo on doskonale to wie, i dzisiaj mógłby to obrócić, że słodzę, bo nie chcę zjeść kolacji..., już ja go znam;)
I to by było na tyle. Nic mądrzejszego nie wymyślę, bo ostatnio w mojej głowie pozostaje tylko miejsce na mózg, a mózgu niet...;)
piątek, 23 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pozdrawiam Czytających;).
OdpowiedzUsuńA ja odpoczywam ostatnio... I myślę że mi to dobrze zrobi i reszcie również. Poza tym w weekend majowy wyjeżdżam w miejsce bez Internetu, więc nie będę nawet pisać nic u siebie co najmniej półtora tygodnia :)
OdpowiedzUsuń