Lubię zimę. Uspokaja mnie, wycisza i pozwala cofnąć się w czasie. Patrzę sobie przez okno i widzę siebie sprzed lat, ślizgającą się w najlepsze po spowitym śniegiem chodniku, który w miarę poślizgów zaczyna się szklić. Później sąsiedzi, którzy wywracają się na tej ślizgawce, ku naszej uciesze. Nikt nie ma pretensji o to, że się wywróci, dla niego najważniejsze,że dzieci bawią się w najlepsze, że zima jest dla nich czymś, na co czekają wiele miesięcy. Pamiętam te wyprawy z sankami na górki, te rozdarte kurtki, które występowały podczas pobijania rekordów prędkości w zjeździe na brzuchu, te przemoczone ciuchy, te zapaprane śniegiem zeszyty, bo przecież najlepszy zjazd był na plecaku szkolnym. Te opóźnienia w powrotach do domu, bo przecież mamo - tyle śniegu, wszyscy dłużej po szkole zostali. Mama zawsze rozumiała, i nigdy nie miała pretensji, chyba że po powrocie do domu nie przypominałam wyglądem człowieczka, tylko bałwanka z czerwonym noskiem. Budowanie fortec śnieżnych, wojny na śnieżki między blokami, występowały na skalę masową. Ile razy wróciło się do domu z podbitym okiem..., ech! Pamiętam zimowe szaleństwa na stoku w Szczyrku lub Kozubniku, kiedy brat uczył mnie jeździć na nartach, te zawrotne prędkości, które tak uwielbiałam i uwielbiam po dziś dzień. Lubię wspominać, bo występuje to w taki sposób, że nie jest mi przykro, że czegoś nie mogę. Wiem, że ten sezon narciarski pewnie też ominę, że nie wyjdę na stok, nie oddam się szaleństwu, które tak bardzo kocham. Przetrwam jakoś, a za rok sobie odbiję i będzie to o tyle szczególne, że na stoku postanie też moja bratanica, która w czwarte urodziny pozna uroki zjeżdżania!
Wiem, że wielu z Was zimy nie lubi, że kojarzy się ona tylko z ograniczeniami, jednak zima nie zawsze musi taka być. I niepełnosprawny może się nią cieszyć - wielokrotnie widziałam...
niedziela, 28 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Uwielbiam zimę :) i wszelkie sporty
OdpowiedzUsuńz nią związane :)
i wszystko, co jej dotyczy.
Uwielbiam tarzać się w śniegu
aż do utraty tchu, do maksymalnego
przemoczenia :)
Uściski i radosnego dnia
życzę Ci Salanee :*
Aldi, dokładnie - wpaść w zaspę i cieszyć się, że się nie może z niej wyjść :) Mam rozumieć, że skoki czasami oglądasz? Ja zagorzała fanka :D Cieszę się, że wróciłaś :***
OdpowiedzUsuńNaturalnie, że oglądam :)
OdpowiedzUsuńCiepła herbatka, góra cytryn,
kocyk na plecki i skoki :D
Też się cieszę, że jestem już w domu
i to w całkiem dobrej formie :)))