piątek, 12 listopada 2010

Padam!

Noc dla mnie była straszliwa. Moje oczy wobec tego wołają o pomstę do nieba, podpuchnięte, pomarszczone, ciemne. Głowa boli, zawroty straszliwe. Organizm nie wydala. Cóż się stało? Ano - jedna taka, niewysoka, z długimi włosami, wielkimi oczami i wiekiem, nieprzekraczającym lat 3 - panienka, potocznie zwana Misiem lub Amelowatą, spędziła u mnie nockę. Zaczęło się dosyć niewinnie, a skończyło po 2 w nocy. Wtedy to, mały łobuz zasnął, a ciotka została oddelegowana do innego pokoju, gdzie ku jej ogólnemu niezadowoleniu, łóżko też jej nie pomogło w zaśnięciu, a wstać trzeba było o godzinie 6 - wizyta u chirurga czekała, i tak jakoś przemęczyłam te 4 godziny, nie mając nawet wyboru, na który bok się położyć, gdyż mogę leżeć tylko na jednym. Z ranka rozbrzmiewało hasło - bez kija nie podchodź! Jeszcze, żeby było ciekawiej, przyszło mi dzisiaj jechać autobusem do szpitala, gdyż nasz samochód w dniu wczorajszym odmówił posłuszeństwa, i nagle, jakoś tak przestał sobie palić. Pewnie pompa paliwa powiedziała - koniec, pracować więcej nie zamierzam! I pozwoliła zostać Corsie w nierównym ułożeniu na chodniku, skazując ją na holowanie... ;)

Z pola przegranej? walki:

Nadal znajdujemy się w lesie - słowa dochtóra. Posiew wyszedł masakryczny. Bakterie zmutowane razy 4. Nazwy takie, że nawet doktor był w szoku, ja to ich nazwy wymówić nie potrafię. Dlaczego takie? Przez leczenie, przez stosowane antybiotyki, środki dezynfekujące. Wszystko to bakterie beztlenowe. Uderzenie w nie jest duże. Antybiotyk - Augumentin (doustnie), Antybiotyk - Detromycyna (na ranę), Chemioterapeutyk - Metronidazol (w czopkach), że tak powiem - z każdej strony mnie dopadli. Mogę czuć się źle, przy takich dawkach, na pewno zaszczycą mnie działania niepożądane, na pewno odbije się to na moim organizmie. A niech tam - byle bym zobaczyła światełko w tunelu i wymazała słowo "przegrana". Jogurciki dochtórek kazał jeść - będę!

Zieeewww! Wobec powyższego, jakby któreś z Was zapytać się chciało: to co Ty tu jeszcze robisz dziewczyno,zamiast spać?!!!!

A, bo farmę musiałam oporządzić :)






Mądrości Amleki:
Amelka: Babcia, bo w głowie mi się zrodził pewien plan??! (rzekła Amelka do babci, o godzinie 1:15 w nocy!)
Planem była zabawa w chowanego z latarkami i graniem na garnkach w kuchni! Ciotka, czyli mua, z artystycznym nieładem na głowie, poszła wprowadzić porządek, czyli okrzyczeć i położyć spać zbója, na co usłyszała:
Amelka: Cicho, ja tu rządzę!
Ja: Ja Ci dam cicho!
Amleka: No!

Jak widać, nie ma lekko!

6 komentarzy:

  1. jestem u Ciebie sie stesknilem

    OdpowiedzUsuń
  2. oczywiscie Piter z tej strony zeby nie bylo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to AMELKA jest slodziakiem w tym co robi i jak slofdko dyskutuje z ciocia no no:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem jest tak, że leczenie potrafi bardziej popalić niż choroba :( A organizm tego świństwa raczej sam nie zwalczy, z tego co się orientuję. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Salanee, a czy możesz skonsultować się z innym lekarzem?
    Jakimś bardziej ludzkim?
    Przeszłam szereg różnych, bolesnych badań, chemioterapię z jej skutkami
    i powikłaniami, ale to, co niekiedy opisujesz, przekracza wszystko, czego doświadczyłam.
    Lekarze, z którymi się spotykam są na poziomie, starają się jak mogą by zapewnić komfort, bezpieczeństwo,
    by zadać jak najmniej bólu.
    Wszystkie badania, zabiegi, konsultacje itp, przebiegają w możliwie największej dyskrecji i komfortowych warunkach.
    A mój szpital, choć na bardzo wysokim poziomie, znajduje się w małej mieścinie.
    Aż chce się leczyć...
    Naprawdę dziwię się, że możliwe są takie sytuacje, jakie opisujesz.
    W głowie mi się to nie mieści :/

    Pozdrawiam Cię serdecznie i ufam, że Twój organizm zwalczy wreszcie potwora.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak, maleńkie osóbki potrafią nieźle wymęczyć. Przepraszam, że ostatnio nie zaglądam tutaj tak często, ale mam troszkę nauki..
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń