sobota, 18 sierpnia 2012

Właściwie piszę tu tylko dlatego, że odezwała się do mnie Iva z zapytaniem, co u mnie? Dziękuję za pamięć Iwonko, to bardzo miłe. Wielokrotnie powtarzałam, że brakuje mi czasu, chociaż nadal nie pracuję. Gdzieś tam we mnie jednak jeszcze jakaś nadzieja jest, że może za niedługo coś uda mi się znaleźć, bo inaczej  nie mogłabym funkcjonować w świecie. Gdy dociera do mnie fakt, że bez pracy nie mam prawa bytu, nie powiem, że chce mi się wyć, bo to i tak by niczego nie zmieniło, ale czuję taki wewnętrzny lęk, że zaczyna boleć mnie serce i pracuje tak, jakby chciało wyskoczyć. Nie chcę nabawić się żadnych nerwic dlatego na ile potrafię, wypieram z głowy, że kiedyś mogę zostać bez środków do życia. I nie martwię się w tym wszystkim tak bardzo o siebie, jak o swojego psa, taka już jestem. Ciężko jest w tym świecie znaleźć pracę, nie pamiętam nawet ile CV wysłałam - bez odzewu. Niech te wakacje się już skończą, może wtedy się do mnie szczęście uśmiechnie.

A tymczasem. Dzisiaj zrobiliśmy z Kisiołem i p. Jackiem fajną trasę rowerową, wśród lasów i przyrody, ze śpiewem ptaków i uśmiechem na twarzach. Przejechaliśmy 50 km, jednak w ogóle tego nie odczuwam. Gdybym mogła zarabiać na życie jeżdżeniem na rowerze, to ja bardzo chętnie. Nie dość, że daje mi to przyjemność, to jeszcze mogłabym to robić 24 godziny. Odpoczęłam. Psychicznie, fizycznie. Szkoda, że takie dni nie mogą być codziennie, sezon rowerowy kończy się nieubłaganie, ja nie chcę :(

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że napisałaś i również cieszę się, że udał Ci się rowerowy wypad, no niestety wszystko co dobre szybko się kończy.
    Nie mamy jednak na to wpływu tak jak i nie mamy wpływu na pracę, niestety Polska bezrobociem słynąca, a ci co pracę mają, to tak często jej nie szanują.
    Trzymaj się i głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń