czwartek, 1 kwietnia 2010

Stuk, puk. Palce coś wystukują na klawiaturze. Chyba chcą opisać to, co dzisiaj działo się w życiu Salanee. Dzień można powiedzieć, był zwariowany. Masakra, to mało powiedziane. Praktycznie cały dzień, spędzony za kółkiem. Tu pojedź, tam pojedź, potem wróć, bo trzeba jeszcze pojechać do lekarza. Wszystko na ostatnią chwilę. Pod blokiem okazało się, że nie mam kluczy od mieszkania, a to tam znajdowały się wszystkie niezbędne rzeczy, które miałam wziąć do lekarza. Dzwonię do taty, pada hasło, - „wróć na budowę, dam Ci klucze.” Spojrzenie na zegarek, oszacowanie: „jak się wrócę, to, do lekarza nie zdążę”. Szybkie pokombinowanie. Sonia, a gdzie jest Sonia? Przecież, ona szczekałaby, kiedy zadzwoniłam, albo jakby się jej nie chciało szczekać, to wydałaby skowyt w geście, że wie, że za drzwiami jestem ja, i że się z tego bardzo cieszy, aczkolwiek nic z tym faktem nie zrobi, tylko położy tyłek koło drzwi, i będzie leżeć. Moja mama jest osobą niesłyszącą, więc, kiedy wyłączy aparat, nie jestem w stanie sprawić, żeby otworzyła drzwi. Telepatia jakoś też nie chce działać. Tym razem okazało się, że nikogo nie było w domu… Dało mi to nadzieję, że mama wyszła z psem na spacer. Czas mnie gonił potwornie, i szczęściem dla mnie wielkim było, kiedy zobaczyłam lecącą w moim kierunku Sonię, za nią smycz, a na końcówce smyczy, przyczepioną mamę, której buty praktycznie były w powietrzu, tak ją, Sonia niosła, bo Sonia ma siłę, wszak nie na darmo, nazywana jest atletą. Po zebraniu niezbędnych rzeczy, wyruszyłam do lekarza. Korki tragiczne. Wszędzie pełno ludzi, jakby wypuścili ich z klatek, wszystkich na raz. Aż dziwne, że w moim mieście, takie coś jest realne. O poprawnym zaparkowaniu nie było nawet mowy. Wcisnęłam się jednak w małą dziurkę, ledwo, co wysiadłam, ale wysiadłam;) Dalsza część opowieści jest już mniej przyjemna, kozetka, narzędzia chirurgiczne, dreny, strzykawki, rękawiczki… Czyszczenie rany, duży ból, zero przyjemności, i poplamiona koszulka. Zwolnienie do końca miesiąca. Czekamy na wizytę u hematologa, potem podejmiemy dalsze kroki, co do mojego leczenia. Czy autoszczepionka będzie dla mnie idealnym rozwiązaniem? Według mojego lekarza, nie. Nie zadziała na takie bakterie, które są w ranie. Nie będzie na tyle silna. Podobno…, ale jest to niewątpliwie jakiś ratunek, i chociaż trochę mnie kosztował będzie, to trzeba spróbować. Następna wizyta za tydzień.

Miałam też dzisiaj przespać się po południu, miałam także zrobić części do pracy, miałam sobie kupić coś ciepłego do zjedzenia. Nie zrobiłam nic z tych rzeczy. Powód? Hym, przyjedź tu, pojedź tam…, w końcu mi odeszła ochota na wszystko, i mandarynka ukoiła mój przysłowiowy głód. Nie wiem, co to znaczy być głodną, bo od dawna tego nie mam, nie wiem, co to znaczy jeść regularnie, a już szczytem u mnie są trzy posiłki dziennie. Mówią, że nie szanuję swojego zdrowia. Hym. Przemyślę sobie to…,chociaż z drugiej strony…, witaminy łykam;)



A na koniec: Po prostu bąć!


Dobranocki.

4 komentarze:

  1. Dzień dobry Wszystkim.A,bo Aga jest za uległa wobec Wszystkich,a powinna pójść w ślady Amelki i być czasem na "nie".Choć i tak czasem prawie jest jak na Amelka;).Mówi nie,bo nie ,a nie ma żadnych argumentów na poparcie swojej tezy;).Muszę Ją pochwalić,bo dziś nawet śniadanie zjadła;).Tylko ten Jej kaszelek i gardziołko.Chyba teraz Amelka Ją zaraziła.i tak się dziwię,że nie wcześniej,bo z tą odpornością Agi to...Ech Waderko martwię się okrutnie o Ciebie:(.Pozdrawiam Wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wolfiku, Ty się o mnie nie martw, mnie się nic nie stanie. Przeziębienie każdego dopada, taki czas. Złego licho nie bierze tak szybko;)

    Aga za często idzie w ślady Amelki właśnie. Uległość to cecha, której mam aż nadto, i dlatego, zawsze na pierwszym miejscu będę stawiać najpierw innych, potem siebie. Nic na to nie poradzę, tak już mam. I nie jest to chyba wcale złe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihi, a tu z kolei Kraków coraz mniej właśnie zakorkowany ;) Pozdrawiam i życzę wydobrzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zimbabwe, no to masz farta. W Oświęcimiu jest la masakra ;)

    OdpowiedzUsuń