piątek, 13 stycznia 2012

13 piątek i jakoś wcale mnie to nie rusza, chociaż wspomnienia niedobre w związku z nim mam. Przeszłość, nie ma co rozpamiętywać.

U mnie jakoś sobie leci. Przechorowałam, wyzdrowiałam i walczę z alergią, która osadziła się w okolicach oczu. Dziwne to, że i w zimie może mnie dopaść jakieś paskudztwo. Ostatnio robiłam badania krwi na cito, jako że przy chorobie wyszły mi różne syfy w buzi, które mogłyby świadczyć o niskich wartościach WBC. Ku mojemu zdziwieniu i wielkiej radości okazało się, że białe krwinki podskoczyły do 5,7 dolna norma zaczyna się od (4,35) według pracowni, w której robię badania. Poniżej normy znalazły się czerwone krwinki, a w rozmazie automatycznym same spadki poniżej normy w tym EO podwójnie powiększone. Z lekarzem skupiliśmy się głównie na tych białych, radość jego i moja była nie do opisania. Czułam się zdrowo..., aż do wczoraj. Pod odebraniu kolejnych wyników z uśmiechu zrobiła mi się podkówka.  RBC nadal poniżej normy, WBC to samo. Przy normie od 4,35 ja mam 2,4. Rozmaz automatyczny też same strzałki, w niektórych miejscach są nawet podwójne. Żelazo natomiast wzorowe! Chyba muszę ograniczyć spożywanie produktów bogatych w Fe, bo za niedługo przekroczę górną granicę normy, która jest do 160 a ja mam już 157. Hym. I jak tu się normalnie nie załamać? Nie ma chyba żadnej możliwości, aby wpłynąć na ten mój organizm. Szczepionki chyba nie zadziałały. Póki, co czekam do poniedziałku, zobaczę jak bardzo załamie się mój rodzinny, a tymczasem przygotowuję się do jutra. Plecak powoli zapełnia się niezbędnymi rzeczami, które zabiorę ze sobą na szlak. Teraz, gdy mam porządny plecach (czytajcie - pojemny), mogę wszystko. Nie straszne już dalekie wyprawy, ani oszczędność w doborze ekwipunku. Nawet termos się zmieści, ha! Wyjazd 7:30, cel Beskid Makowski. Na pewno zdam relację, bo oko obiektywu postanowiło się ze mną zabrać.  Dobrze, że istnieje PTTK u mnie w mieście :) Jeszcze się zrzeszę i wycieczki tańsze będą, ale to wszystko w swoim czasie. Nie na nartach, to pieszo po górach pochodzę :) Jak się cieszę :D Ech. Żyję dniem jutrzejszym. Spotkania i wyjazdy  w celu uprawiania pasji, mają moc - dla mnie szczególną, bo powodują, że chce mi się żyć.

Po powrocie czeka mnie impreza urodzinowa. Tam też się będzie działo. Już się boję, ała!


8 komentarzy:

  1. Życzę Ci udanego weekendu bo widzę, że takowy się szykuje! a co do wyników, to sama nie wiem, może zmień Ty lekarza! Cos za długo Cię to wszystko trzyma. Może leki inne albo coś. Ale głowa do góry będzie dobrze!!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Radości, woli walki z przeciwnościami i spełnienia marzeń! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zim, ale czekaj, że niby ja mam urodziny? Ja jestem wrześniowa dziołcha :) FB może cię o tym fakcie poinformował?

    Iva, dokładnie bez leków ciężko się wyleczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zlikwidowałam konto na FB - z przyczyn osobistych.

    OdpowiedzUsuń
  5. A gdzie zdjęcia z wyjazdu? I co powiedział rodzinny lekarz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Zim, i już nie założysz w ogóle? Czasami tak bywa, ja na szczęście nie mam parcia na bycie częste na FB :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko wskazuje na to, że raczej już nie. Po prostu - mam ku temu powody, ale nie będę ich ujawniać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zim, w porządku :) Nie nalegam, czasami tak trzeba zrobić, żeby mieć spokój duszy :)
    Dobrze, że jest możliwość odcięcia się, nie? :)

    OdpowiedzUsuń