niedziela, 22 stycznia 2012

Jakoś tak nie mogłam się wcześniej zebrać, żeby usiąść do komputera, nadrabiam teraz. Obiad ugotowany, zjedzony, można chwilkę się odprężyć w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie mam poczucia, że znowu ktoś mnie zaatakuje, więc piszę z największą przyjemnością. 
Tak, jak piszesz Zim, wycieczka do Ojcowa była naprawdę udana. Wyjechaliśmy z małym poślizgiem, przez co spóźniliśmy się na początek Mszy Świętej, która odbywała się w Kaplicy "Na wodzie", ale myślę, że będziemy mieć to wybaczone. Kierowca nie był z Oświęcimia i chyba niezbyt orientował się w trasie. Pogoda nam sprzyjała, czasami wyszło słoneczko, czasami popadał śnieżek, takie fajne urozmaicenie, nie to, co na Kudłaczach w tamtym tygodniu :) Wyjazd do Ojcowa był inny, bardziej terenowy. Owszem, troszkę przeszliśmy, ale więcej czasu spędziliśmy na jedzeniu, zabawie i chichraniu. Ognisko, kiełbaski smażone na patyku to coś, czego nie praktykowałam od bardzo dawna. Z wielką przyjemnością zatapiałam  w niej swoje zęby ;) Piwnica Pod Nietoperzem ugościła nas, jak swoich. Na niewielkim kawałku parkietu, zmieściliśmy się prawie wszyscy, poruszając się w kółeczku do skocznych góralskich brzmień. Było tupanie, popiskiwania i nawet wywrotki, dawno się tak nie wybawiłam. Niektórzy oczywiście mieli troszkę promili, ale jakoś starali się trzymać pion. Na takich wyjazdach warto być. Poznaje się nowych ludzi, których łączą te same pasje,  można sobie z nimi pogadać, pośmiać się i nawet potańcować, hej! Na pewno do Ojcowa wrócę, okres wiosenny, letni będzie odpowiednim czasem. Tyle miejsc do jeżdżenia na rowerze tam jest, że szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Pensjonatów całe mnóstwo, więc z noclegiem na pewno nie będzie problemu... Miała być długa opowieść, ale nie sposób opowiedzieć tego wszystkiego :)

Okazuje się, że Amelka ma zapalenie oskrzeli! Kolejny antybiotyk dostała... Nie wiem, czy ta doktorka aby na pewno dobrze robi. Na każde kichnięcie przepisuje najmocniejsze leki. Przecież to chyba tak nie można, szczególnie u dzieci? A teraz, gdy jest zapalenie oskrzeli, to oznacza, że tamte antybiotyki nie zadziałały? Biedne dziecię, żeby się nie skończyło na zastrzykach, albo jeszcze czymś gorszym, chociaż nic gorszego od zastrzyków już nie ma - wspomnienie z dzieciństwa.

Ja też byłam u lekarza. Znowu dostałam skierowanie na badania. Wszystko przez te eozynofile. Mam  10.6, gdzie norma jest do 5.0. Lekarz chcąc wykluczyć chorobę pasożytniczą, kazał mi zrobić badanie.... kału. OMG! Kazał się nie wstydzić oddając stolec do badania, dla pań pracujących tam to norma. Ale ja się i tak wstydzę :) Zresztą, nie wyobrażam sobie nawet, jak wpakuję to do pojemniczka :) Też mam problemy, nie? ;) Pytał też, czy mam duszności, albo czy leje mi się z nosa.  Duszności nie mam, kataru aktualnie też nie. Gdy w badaniu nic nie wyjdzie, dostanę jeszcze skierowanie do alergologa, żeby wykluczyć jakieś schorzenia o podłożu alergicznym. Zważywszy na moje częste swędzenie lewego oka, opuchliznę i inne podobne obstawiam, że alergolog robiąc testy dojdzie do tego, co uczula mi oczy. Nie stosuję za nie żadnych kosmetyków, więc nie mam pojęcia, co może być przyczyną. Zobaczymy.

Zaufanemu gronu  życzę udanej niedzieli :)

7 komentarzy:

  1. Oj kochana, cieszę się, że wycieczka była udana!To są Twoje klimaty, twoje życie:-) no i dobrze!
    Dobrze, że idziesz do lekarza, skoro są złe wyniki, to trzeba coś w tej kwestii zrobic - a może to nie jest nic poważnego!
    A co do pakowania pewnych rzeczy do badań - hm dawno nie musiałam, ale obwiam się, że też miałabym z tym problem. Niby banał, ale śmierdzący problem = duży problem
    :-)
    Serdeczności przesyłam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Iva, buahahhaa, dokładnie - to będzie śmierdzący problem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja się cieszę, że wycieczka Ci się udała :) Jakby nie patrzeć, to w końcu nasze wspólne, małopolskie :)
    Też byłam w Ojcowie, a przy okazji także w Pieskowej Skale. Byłaś na tym zamku?
    A co do IgE, ja pamiętam jak miałam 13 lat, maksimum nasilenia J45 - poziom... 13 razy przekroczony. I pasożytów zero, pomijam zresztą fakt, o którym mało który lekarz Ci powie - badanie kału jest skuteczne tylko w 50%, w 90% skuteczne jest tylko badanie krwi (a są takie!), tyle że za takie badania oczywiście się płaci...
    Biedna Amelka. I oby to nie były początki J45 (piszę w kodzie medycznym, bo o tej cholerze wolę pisać bezosobowo, ale i tak skoro ma rodzaj żeński gramatycznie, to uważam że ma wiecznie PMS). Bo tak się to u dzieci lubi robić, antybiotyk mocny tu, tam, "częste zapalenia oskrzeli"... Przechodziłam to i nikomu tego nie życzę. Obym się myliła, ale do antybiotyku i tak musi być probiotyk. Są też takie infekcje, które trzeba po prostu przeleżeć.
    Życzę jej szybkiego powrotu do zdrowia, bez powikłań!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, na Pieskowej Skale nie byliśmy, nie było to w programie wycieczki. Po mszy złożyliśmy kwiaty przy pomniku, potem wykłady i ognicho. Na pewno do Ojcowa wrócę, kiedy dzień już dłuższy będzie, a co za tym idzie, będzie ciepło ;)
    Na dniach zrobię to nieszczęsne badanie kału, zobaczymy co z tego wyjdzie. Mam jednak nadzieję, że nie będę musiała mieć nowego kłopotu na głowie.
    Amelka o dziwo czuje się lepiej. Nie kaszle, nawet katarku nie ma, dlatego dziwne to zapalenie oskrzeli. Podobno ma osłonę, ale jej jest ciężko podać antybiotyk, a co dopiero dodatkowe leki. Byle już tak dużo nie chorowała, bo przez te wszystkie antybiotyki, może mieć później problemy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Salanee, zawsze pomyśl sobie, że robaki można wyleczyć, zawsze. Ale alergii już nie, więc lepiej chyba żeby to były jednak robaczki ;) A poza tym kiedyś czytałam, że najlepszym domowym lekiem na robaki wszelkiego rodzaju jest... Czosnek. Fakt, trochę śmierdzący ten środek, ale np. w tzatzikach jest dobry ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, że można wyleczyć, ale jak sobie pomyślę, że np. we mnie żyją, to brrrr :D
    Nie chciałabym alergii,męczyć się z tym paskudztwem, leki brać, kichać, prychać itepe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Salanee, pomyśl sobie, że przez stulecia ludzie z tym żyli ;) Np. w średniowieczu albo w XIX wieku. I żyli! :)

    OdpowiedzUsuń