Tyle dni już minęło od mojego ostatniego wpisu, właściwie to nie przyszłabym tu, ale poczułam nagłą potrzebę podzielenia się tym, co przynoszą kolejne dni... Nie jest to nic pozytywnego - niestety. Nadal pozostaję w tej samej sytuacji, czyli zero perspektyw. O ile jakoś mogłabym to zaakceptować, bo dotyczy to mnie, o tyle to, co dzieje się z moim psem nie jestem w stanie przyjąć, chociaż wiedziałam o takiej możliwości. Sonia straciła wzrok. Jedno oko zaszło białą mgłą - zaćma. Cukrzyca i jej powikłania. Drugie jeszcze trochę widzi, ale naprawdę niewiele. Sonia dobija do drzew, drzwi, spada ze schodów. Nie mogę się pogodzić z jej kalectwem, z tym że już nigdy nie będzie mogła mnie zobaczyć, że nie przyniesie zabaweczki, że nie pogoni kota... Widzę, że jest zagubiona, że nie wie, co się dzieje. Leży w kąciku, po cichutku, jakby nie chciała nikomu przeszkadzać. A my? My robimy wszystko, żeby jak najmniej odczuła brak widzenia, chociaż nie jest łatwo. Najbardziej boli, gdy tak bardzo wybałuszy oczy, żeby zgarnąć troszkę obrazu i nic... Mnie pęka serce, mama płacze. Wiem, że psy doskonale poradzą sobie bez wzroku, ale gdy ma się psa tyle lat i przez pierwsze 9 nie było z nim poważniejszych problemów, to teraz zaćma jest przerażająca, bo pies traci zdolność normalnego funkcjonowania... Ech. Robiłam wszystko, żeby Sonia miała normalną psią starość, mimo choroby. Cukrzycę jej unormowałam, potrzebowałam w tym wypadku dużo samozaparcia i obojętności, gdy prosiła pod stołem o kawałek tego, co ja jem, a ja nie mogłam jej dać, dla jej dobra... Leczenie cukrzycy opanowałam do perfekcji... Myślałam, że wzroku nie straci, że gdy cukry są w normie, to nic jej nie grozi. Ładnie schudła, powoli zaakceptowała codzienne zastrzyki, cieszyłam się jak dziecko i co? I kolejny cios - Sonia nie widzi. Na to już lekarstwa nie mam, zabieg nie wchodzi w grę, bo 2000 zł, to dla mnie kolosalna cena.
Po prostu żyć nie umierać.
Po prostu żyć nie umierać.
Aga współczuję Ci wiem co czujesz Ty, a co dopiero ta psina biedna. Mam nadzieję, że Sonia mimo wszystko jakoś się przyzwyczai do tego ciemnego świata. Ja czytając popłakałam się!
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana, i pisz częściej, po Twoje notki pomagają żyć, naprawdę!! Co raz mniej osób już pisze, proszę nie zapomni o pisaniu!!
Pa!
:(((((((
OdpowiedzUsuń