Dosłownie. Jak ja się podle czuje, to głowa mała. Wczoraj w porównaniu do dzisiaj, było jeszcze jako tako, ale noc przeważyła szalę i dzień zaczęłam dosyć wcześnie. Nie mogłam się nawet ubrać, żeby nie kwiczeć... z bólu. Rąk nie podniosę, szczególnie prawej. Pojawiło się dosyć pokaźne zaczerwienienie i obrzęk, a boli straszliwie, jakby mi ktoś złamał rękę. Z lewą nie jest aż tak tragicznie, ale też cierpi. Najgorsze, że ja zasypiam tylko na boku... Nie wiem, jak przetrwam tę noc. Leżenie na wznak odpada, bo oczywiście zbyt kościsty tyłek i blizny pooperacyjne na kości ogonowej nie dadzą. A tu żadnych leków przeciwbólowych brać nie wolno. Gorączkuję, boli głowa i męczy mnie światło (laptop ma tak ściemniony obraz, że ledwo widzę, co piszę) Nie mam apetytu, a żołądek chciałby wszystko zwrócić..., i zwraca. Czy wszystkie szczepionki dają takie objawy, czy tylko ja jestem taką szczęściarą? Wiem, że to końskie dawki, ale chociaż raz mogłoby to przejść przeze mnie jakoś mniej drastycznie. Cały dzień w łóżku, totalna bezczynność, normalnie mięśnie mi zanikną. Ale dzisiaj, nawet gdybym chciała wykonać te programowe 90 pompek, które wykonuję codziennie ( oczywiście damskie) i brzuszki, to nie dam rady, bo od razu padłabym na pysk. Ech. Chlip, no niech mnie ktoś przytuli.
A za dwa tygodnie powtórka z rozrywki... Jejć.
Idę spać, bo oczy się same zamykają. Odwiedzę Was na blogach, jak tylko się lepiej poczuję...
Przytulam.. :*
OdpowiedzUsuńJak dobrze Cię rozumiem...
Ja też przytulam :*
OdpowiedzUsuńTaka fajna i sympatyczna babeczka, a taka chorowita. Głowa do góry !
OdpowiedzUsuńPrzytulam Cie bardzo mocno do siebie,jestes bardzo dzielna
OdpowiedzUsuń