A jednak cukrzyca. Sama nie wiem, dlaczego miałam złudzenia, że to może wcale nie ona jest przyczyną polidypsji i poliurii, która od pewnego czasu występowała u Sonii. Badania wyszły źle. O ile z morfologią jest wszystko w porządku, o tyle z biochemią już nie. Mocznik 55 (20-45), Aspat 79 (1-45), Alat 115 (30-60), Glukoza 297 (70-120), Fosfataza alkaliczna 186 (20-155). Jak widać wątroba Sonii nie pracuje prawidłowo. Została zniszczona przez niewłaściwe odżywianie, które przyczyniło się do rozwoju cukrzycy. Oczywiście jest to po części naszą winą, dlaczego po części? Otóż, gdy Sonia była młoda, usunęliśmy jej macicę, żeby nie miała cieczki a tym samym nie przechodziła na starość katorgi związanej z powstawaniem guzów. Chcieliśmy ustrzec ją przed nowotworami wiedzieliśmy, że suki, które nie miały młodych bardzo często zapadają na różne poważne choroby układu rozrodczego. Operacja przebiegła pomyślnie, Sonia szybko wróciła do normy, ale weterynarze nie powiedzieli nam, że po sterylizacji trzeba psa karmić specjalną karmą, które zapobiegnie nadwadze i problemom hormonalnym, które zaczną występować po usunięciu macicy. Z roku na rok Sonia zaczęła przybierać na wadze. Kontrole weterynaryjne przy szczepieniu nie wnosiły nic nowego. Weterynarz informował nas, że pies jest za gruby, na pytanie czym mamy ją karmić, odpowiadał że wszystkim, tylko trzeba zmniejszać jej ilości... Sonia szybko dobiła do 16 kg, gdzie norma dla niej wynosi 10kg. Nie było rady na nią, faktem jest, że lubiła sobie zjeść, że dla ciacha, czy czekolady dałaby się pokroić żywcem, że jej oczy gdy widziały piwo, przesłaniały się łzami radości... Pewnego razu ukróciliśmy jej dostęp do słodkości i napojów alkoholowych. Zamiast tego dostawała przekąski dla zwierzaków. Jakoś funkcjonowała, wszystko do czasu, kiedy zaczął się problem z nadmiernym spożywaniem wody. Weterynarze w lecznicy, w której leczyliśmy psa nigdy nie wpadli na to, żeby zrobić badania krwi, żeby sprawdzić, co może być przyczyną jej nadwagi, że tak naprawdę to może powiększona wątroba powodowała nadmierną grubość, tym bardziej że Sonia w ostatnim czasie nie jadła dużo. Wszystko się zmieniło, gdy zaczęła spożywać dużo wody i nocne utrzymywanie moczu graniczyło z cudem. Badania krwi pokazały w jakim stanie są jej narządy wewnętrzne. Weterynarza oczywiście zmieniliśmy. Odkąd się dowiedziałam, że mój pupil ma cukrzycę, spędziłam wiele czasu przy komputerze, zgłębiłam tajniki leczenia zwierząt z cukrzycą, stałam się biegła w tym temacie. To ode mnie zależeć będzie, jak długo Sonia pożyje. To ja będę badać jej cukier, to ja wykonam zastrzyk z insuliną, to ja zacznę ją karmić. Boję się tego, bo wiem, jakie powikłania mogą wystąpić... Specjalistyczna karma dla psów z cukrzycą zakupiona. Cena duża. 65 zł za 1,5 kg karmy. Do tego karma puszkowa 410g za 11 zł. 100 strzykawek insulinówek U40 - 35,50 zł - jeszcze zamawiane przez internet, bo niestety w aptekach już nie ma, gdyż od dawna ludzie wstrzykują sobie lek za pomocą penów. Niestety u psów się taka opcja nie sprawdza. Insulina wieprzowa Caninisnulin w dawce 0,2 ml. Sonia będzie miała robiony zastrzyk jeden raz dziennie - koszt 30 zł i nie wiem na jak długo to wystarczy. Insulinę dostanie w przyszłym tygodniu, bo strzykawki jeszcze nie przyszły. Najgorszy problem mamy z glukometrem, bo w aptece owszem jest, ale nie można go kupić. Cukrzycy otrzymują go za darmo, trzeba mieć tylko receptę na paski. No dobra, a jak się ma to do psów? Nijak. Dlatego tata z misją bojową udaje się we wtorek do rodzinnego lekarza, coby mu przepisał receptę na paski i tym sposobem dostanie glukometr. Mam nadzieję, że nie będzie problemu, tata ma podwyższony cukier, więc jakby nie było glukometr jest potrzebny. Rodzinny jest w porządku, mam nadzieję, że nam pomoże. Do tego wszystkiego Sonia bierze lek na wątrobę, witaminy etc. Wstaję o 6:00, wychodzę z nią, o 7:00 daję jej pierwszy posiłek, następny po 8 godzinach i na wieczór trochę, jako że Sonia nie wytrzyma wieczorem bez karmy. Tak jest nauczona, nie mogę tego zmieniać. Mam nadzieję, że do przyszłego tygodnia przyzwyczai się do takiego żywienia, nie będzie miała wyjścia, bo zanim wstrzyknę jej insulinę, musi zjeść. Oczywiście nie będzie jechać na samej karmie, bo byśmy nie wydolili finansowo, urozmaicę jej posiłki, ale będą one już zdrowe! Mama nie będzie miała dostępu do żywienia Sonii.
Się rozpisałam. Boję się tego co będzie, ale mam nadzieję, że Sonia pomoże mi powalczyć o swoje życie. Trzymajcie kciuki.
Zmykam na Kokoko Euro Spoko ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz