Podobno pies upodabnia się do właściciela, a może jednak to właściciel upodabnia się do swojego czworonoga? Kto to wie, wiem jedno, że ja i Sonia wcale się od siebie nie różnimy. Mamy tyle cech wspólnych, że głowa mała. Kiedy się o tym dowiedziałam? Wczoraj. Poszłam z nią do weterynarza, zrobić badania krwi ponieważ nadal bardzo dużo pije i sporo schudła. Dawno temu była sterylizowana, więc na pewno macica nie jest temu winna i boję się, że może mieć cukrzycę. W każdym razie, wszystko było w porządku do momentu, gdy próbowali jej pobrać krew. Dostawali się do żyły, ale czerwona substancja nijak nie chciała lecieć. W tylnej łapie to samo. Męczyli się ponad 20 minut, zanim odpowiednia ilość krwi znalazła się w probówkach. Sonia swoje wycierpiała, bo takie pobieranie krwi boli, do tego ogolili jej łapy, coby mogła się od innych psów odróżniać. Kto śledził moje wpisy wie, gdzie tkwi analogia pomiędzy mną a nią, a kto nie wie, o co chodzi, to trudno. Zapłaciłam 60 zł, zaniosłam próbki do laboratorium i dzisiaj będzie wynik. Nie wiem, czego się spodziewać. Jej pragnienie nie jest normalne, psy nie powinny tyle pić, nawet przy wzmożonych upałach. Nie przesypiam przez nią nocy, bo muszę wstawać na siku inaczej by nie wytrzymała. Jestem przemęczona, ale czego się nie robi dla swojego najlepszego przyjaciela. Właściwie tylko ona mi została, nie wyobrażam sobie bez niej dalszego życia. Pustka byłaby nie do zniesienia, jeszcze nie teraz.
Poza tym wszystkim, to jakoś przędę. Przyzwyczaiłam się do tego, co przynosi mi każdy dzień, chociaż czasami bywa bardzo trudno. Zakończył się pewien etap i wiem, że już nigdy nie będzie tak, jak kiedyś. Ciężko się z tym pogodzić, ale czasami nic na to nie można poradzić. Najgorsze to wpychać się tam, gdzie już nie ma miejsca, dlatego nie zamierzam tego robić. Schowam się pod swoją miotłą gdzieś w zakurzonym kącie i cichutko, nie przeszkadzając nikomu będę sobie żyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz