Mieszkam na bombie, która lada moment może wybuchnąć! Bomba chorobowa ma się rozumieć. Jeszcze się trzymam, ale nie wiem, jak długo, bo katar powrócił i dziwne samopoczucie. Stany podgorączkowe towarzyszą mi przez cały czas, a wszystko zaczęło się w weekend...
Najpierw mama bratanicy oznajmiła, że boli ją gardło i bardzo źle się czuje. Amelka, oczywiście przebywała u mnie, po wcześniejszym kontakcie ze swoją mamą. Nic tam, że wiedzieli iż nie mogę mieć kontaktu z osobami chorymi lub takimi, które noszą w sobie ukrytego wirusa. Od zawsze byłam olewana, a moje problemy zdrowotne bagatelizowane. Jak powiem małemu dziecku, że nie mogę się do niej zbliżać, że nie mogę jej wziąć na ręce, przytulić? Przecież dziecko nie zrozumie, mało tego, będzie jej smutno i przykro, że ciocia jej nie chce. A przecież tak nie jest, ja robię to dla swojego dobra. Piątek jakoś przeżyłam. Amelka była pociągająca, ale bardziej miało się to jako tik, który pozostał jej po katarze, bo ile razy wysmarkiwałam jej nos, tyle razy nic jej nie leciało... Sobota. Dziecko do południa, a wieczorem posiedzenie z sąsiadem. Brat z tatą i Amelką... Mama Amelki też przyszła, jakoś choroba dziwnie jej minęła? Alkohol odkazi? Ble. Niedziela. Dziecko od rana, bo mama Amelki się źle czuje, jest chora! No tak, po co się leczyć, samo przejdzie? Po południu Amelka znowu przybyła. Nie pytajcie, czy byłam zła, bo to się nawet nie przekłada na słowa, których chciałabym tu użyć. Nie ważne. Dziecko tylko ze mną, babcia jest zła i be. Mała była jakaś taka dziwnie spokojna, co u niej nie zdarza się zbyt często. Siedziała mi na kolanach, tuliła się, nie chciała się bawić. Wieczorem poszła. Ja zaczęłam się dziwnie czuć, ale pomyślałam, że to przez zmianę pogody. Bolała mnie głowa, byłam senna. Nie wpadłam na to, żeby zmierzyć temperaturę. Wieczorem sms - Amelka ma gorączkę, nie idzie do przedszkola. No pięknie! Od razu chwyciłam za termometr. 37,6. A tyle razy mówiłam, prosiłam, dajcie mi spokojnie wyzdrowieć, nie przysparzajcie dodatkowych problemów, bo mogę nie zwalczyć... Wzięłam Gripex i położyłam się do łóżka z nadzieją, że rano poczuję się lepiej. Poniedziałek. Samopoczucie pod psem, ale i tak musiałam pójść do MOPS, a później na wizytę do endokrynologa. Pierwszy raz od nie wiem, jak dawna, byłam bardzo zmęczona. 5 godzin chodzenia. Czułam się słaba, nie tak, jak dawniej, kiedy mogłam chodzić i chodzić, i chodzić. Wyniki TSH w normie, pomimo podwyższonych parametrów w stosunku do wyników z poprzednich miesięcy. Powodem takiego stanu był preparat żelaza. Tarczyca w obrazie USG bardzo malutka. Z roku na rok, będzie produkowała coraz mniej hormonów... Doktor oznajmił, że pomogę jej nadal jedząc w taki sposób, w jaki jem. O tym nie musi mi przypominać. A gdy moje jedzenie nie spowoduje już jej lepszej pracy, czekają mnie hormony. Co to jej wpływu na znaczące obniżenie się białych krwinek, to... Absolutnie tarczyca nie jest winna! Nie ma co doszukiwać się przyczyny w niej, trzeba szukać powodu tak drastycznego spadku - słowa lekarza. Każdemu najprościej zwalić na tarczycę, kiedy nie wiadomo, o co chodzi. Kolejna kontrola 16 sierpnia.
Jeżeli chodzi jeszcze o poniedziałek. Amelka ma anginę! Od wczoraj mam zabronione spotykanie się z nią. W trosce o moje bezpieczeństwo. Niestety, bo dziecko niczemu winne nie jest i na pewno nie rozumie, dlaczego nie może iść do cioci. Mama, jakby góra potrzebowała, ma, a raczej miała tam pójść i jej popilnować, ale niestety nie pójdzie! Dlaczego?
W dniu dzisiejszym przyszła do mnie, że coś jej wyskoczyło po jednej stronie na tułowiu, boli ją to. od tygodnia miała dziwnie objawy okolicy krzyżowej... Gdy to zobaczyłam, wiedziałam, co to jest. Półpasiec!
Tak, więc, jak widzicie nie mam lekko, tym bardziej, że nigdy nie chorowałam na ospę. Siedzę sobie zatem sama w pokoju, zero kontaktu z domownikami - zabronione zbliżanie się do mnie. Muszę wytrzymać jeszcze tydzień. Gdy już dostanę szczepionki, na pewno będzie lepiej, oby. Dzisiaj jeszcze czeka mnie dentysta, nie chce mi się iść, bo czuję się słaba, ale nie mam wyjścia. Zęby też są dla mnie bardzo ważne.
Oddalam się. Mam misję na szpinak. Dla zdrowia!
Update 14:32
Postał obiad!
Bagienne naleśniki z zielonym ogórkiem, serkiem wiejskim i wyprodukowanym przez mua, sosem czosnkowym - pycha!!! Bo zdrowa dieta jest najważniejsza :)
Update 14:32
Postał obiad!
Bagienne naleśniki z zielonym ogórkiem, serkiem wiejskim i wyprodukowanym przez mua, sosem czosnkowym - pycha!!! Bo zdrowa dieta jest najważniejsza :)
Update 14:40 Sonia warczy i szczeka przez sen. O, i jeszcze chrapie. Jest niezła :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz