środa, 25 kwietnia 2012

Niedziela - poniedziałek - środa.

Zero poprawy, wczorajsza kulminacja samopoczucia zmusiła mnie, aby w dniu dzisiejszym zameldować się u lekarza rodzinnego. Od niedzieli towarzyszyła mi wysoka temperatura ciała, która owszem znikała przy braniu leków, ale nie całkowicie, a potem znowu następował jej wzrost. Męczyło mnie to potwornie, zaległam w łóżku na 24 godziny. Non stop spałam i nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Łudziłam się jeszcze, że może leki, które tata zakupił dla mnie bez recepty zaczną w końcu działać, ale niestety... Dzień wczorajszy i noc, kiedy to prawie udusiłam się z powodu  zatkanego nosa, wysłał mnie w trybie natychmiastowym do rodzinnego. Mam zapalenie krtani i oskrzeli. Dostałam silny antybiotyk, syropy, lek osłonowy i przeciwgrzybiczny. Dodatkowo mam zalecone ścisłe łóżko, zakaz mówienia. Biorąc pod uwagę, że prawie nie posiadam głosu, wcale mi to nie przeszkadza. Nienawidzę chrypek! Ludzie się śmieją, że musiałam nieźle popić. Szkoda, że każdemu brak głosu kojarzy się tylko z jednym. Pamiętam, że od zawsze pierwsze, co mi chorowało to była krtań, taki już mój urok. Oskrzela wyszły przez przypadek. No nic, mam nadzieję, że powolutku zacznę zdrowieć. Szkoda byłoby przeleżeć długi weekend. Co więcej? W sobotę mam wizytę u hematologa. Musiałam dzisiaj zrobić morfologię. Jak zwykle były problemy. Pani pobierająca krew nie mogła dostać się do żyły. Po wkłuciu pękała, a jak nie pękała to nie chciała dawać krwi. Tym sposobem mam na sobie 4 pokaźne krwiaki, obrzęk i ból. Pani skwitowała taki stan rzeczy tym, że mam twarde żyły przez ćwiczenia, dodatkowo zrosty robią swoje. Dlatego każde wkłucie sprawia mi ogromny ból, podobno osoby, które nie ćwiczą tego nie mają. Dobrze wiedzieć. Na dodatek, pobranej krwi było tak mało, że do badania musiała pójść w malutkiej probówce dla noworodków i tak samo musieli ją badać, dlaczego? Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Wynik mam już w ręce. Białe, czerwone krwinki w normie. hemoglobina, HCT również, za to rozmazy tragiczne i płytki krwi. Te ostatnie grubo poniżej normy. Nie stresuję się, bo hematolog na pewno wytłumaczy mi taki stan rzeczy w jakiś pozytywny sposób i nie każe się martwić. No, to tyle, zmęczyłam się nieco. Bywajcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz