niedziela, 6 maja 2012

Milczenie -  rzeczywistość. Zamknięta w świecie, własnym świecie, nigdzie indziej nie pasuje - tak jej się wydaje. Niby wśród ludzi, ale osobno. Czasami się odezwie, ale jakby nikt jej nie słyszał. Ona słucha,  ale to słuchanie nie  ma pozytywnych stron, bo czuje, że większość tego, co zostało powiedziane jej nie dotyczy. Wyciąga wnioski, widzi koniec. Dlatego czyta książki, dużo książek. Pochłania każde napisane słowo. Lubi czytać, lubi tak spędzać czas, wyciszona pokonuje z bohaterem kilometry. Pływa, wspina się, jeździ. Uwielbia pobudzać swoją wyobraźnię jest to jedyna rzecz, na którą ma wpływ. Wtedy nie potrzebuje namacalności... niczyjej. Takie chwile jednak nie trwają wiecznie, zawsze przychodzi  moment, w którym z jej oczu płyną łzy. Nadwrażliwość? Nie. To smutek, który wychodzi z każdej części jej ciała, to tęsknota za odrobiną szczęścia, za uśmiechem, za dobrymi chwilami i beztroską. Potrzeba jej stabilności, świętego spokoju, poczucia bezpieczeństwa w świecie, w którym aktualnie przebywa. Kiedyś dawał jej to jednoślad, teraz i on nie wystarcza. Może na nim uciec, ale tylko na chwilę, poza tym każdy przejechany kilometr, wywołuje tęsknotę i łzy. Spod okularów jednak tego nie widać, zresztą jest sama i może płakać. Tylko, że ona tego nie lubi, bo wie, że dzieje się z nią coś niedobrego,  takim sposobem nigdy nie dojdzie do równowagi, której tak bardzo potrzebuje... Ech, życie. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ona to wie, ale dlaczego czasami musi być tak ciężko?  Czy kiedyś znowu będzie mogła cieszyć się każdym, nowym dniem? Czy zobaczy sens? Powiedziała mi, że ma taką nadzieję, że jest w niej iskierka, która nie chce zgasnąć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz