I znowu pada deszcz, który przytrzymuje człowieka w domu. Właściwie to i tak nigdzie praktycznie nie wychodzę, coby się spotkać z ludźmi, więc nie powinna taka aura mi przeszkadzać, a jednak. Chciałabym w końcu normalne słoneczne dni, w których każdy dzień witany byłby z radością taką, jak zawsze. Chciałabym znów mieć plany na poszczególne godziny, wiele rzeczy bym chciała, ale wiem, że części z nich już nigdy nie doświadczę.
Po wielu kombinacjach mam glukometr dla Sonii. Lekarz przepisał tacie receptę na paski. 44 zł. Później będę zamawiała paski na allegro, wyjdzie połowę taniej. Ponieważ strzykawki insulinowe jeszcze do mnie nie dotarły, nie mogę podawać Sonii insuliny, dlatego glukometr będzie idealnym monitorem dla jej glukozy. Zanim go użyłam miałam nadzieję, że wynik będzie w normie, że te badania krwi, które miała robione u weterynarza podniosły wartości w warunkach stresowych... Niestety. Cukier u Sonii przed jedzeniem wyniósł 445, gdzie norma od 120-245 (dla tych pasków). Dobrze, że mam karmę, która jej go troszkę obniży, ale to i tak jest niedobrze. Widzę, że Sonia nie ma ochoty na nic, chociaż nie pije dużo. Sama już nie wiem, co to z nią będzie, czy sobie poradzę z jej leczeniem? Może bym i sobie poradziła, gdybym nie miała mamy, która wiecznie bagatelizuje każdy problem. Co z tego, że ja ją karmię odpowiednim jedzeniem, jak ona non stop jej coś podtyka mówiąc, że to jej nie zaszkodzi! Dzisiaj się wystraszyła, gdy jej przeczytałam wynik, może to ją czegoś nauczyło. Jeżeli chodzi o badanie glukometrem, to wcale nie było prosto, bo jak mam ukłuć własnego psa igłą w ucho tak, żeby nie sprawić jej bólu? Płakałam normalnie przy tym. Sonia była w jeszcze większym stresie, co oczywiście mogło zafałszować wynik. Koniec końców nakłułam jej poduszkę i krew poleciała na pasek... Uff! Czuję się taka zła i niedobra...
Biedna ta Twoja Sonia... Nie wiedziałam że psom pomiar cukru robi się przez nakłucie uszu. To musi boleć :( Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTak Zim, niby polecają pobierać z uszu. Co prawda tyczy się to kotów, bo jak wiadomo one grzebią w tych swoich odchodach, przez co mogłyby się nabawić jakiegoś syfu, gdyby pobierać im z łapek. Moja Sonia ma nietoperzowate uszy, które są miękkie i naprawdę nie jestem w stanie jej tam skrzywdzić. Z poduszek idealnie się pobiera,igła jest taka malutka, że nie zostawia żadnego śladu po wkłuciu. Dzisiaj z rana Sonia cukru miała 401..., a strzykawek nadal nie mam.
OdpowiedzUsuńNie miałam pojęcia, że psy chorują
OdpowiedzUsuńna cukrzycę :(
Bardzo Wam współczuję, męczycie się i Ty i Sonia.