środa, 30 czerwca 2010

„Czy zastanawiał się pan kiedyś, jak silnie związani jesteśmy z przeszłością? Niekoniecznie naszą. Zresztą cóż to jest nasza przeszłość? Gdzie są jej granice? To jest coś w rodzaju bliżej nieokreślonej tęsknoty, tylko za czym? Czy nie za tym, czego nigdy nie było, a co jednak minęło? Przeszłość to tylko nasza wyobraźnia, a wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą. Przeszłość drogi panie nie ma nic wspólnego z czasem, jak się sądzi.”


Przeszłość blogowa. Tyle czasu minęło, odkąd powstało to miejsce w sieci, malutkie, skromniutkie, ale prawdziwe, bo moje. Pisałam już, że nie lubię czytać o tym, co było, ale ostatnio coś mi kazało to zrobić, taki jakby „dobry duszek”, taki „Bogus” który chciał mi poprawić nastrój, usiadł na ramieniu, i szepnął do uszka: - nie bój się, kliknij w to archiwum, może dzięki temu się uśmiechniesz, tak sama do siebie? Tyle masz wspomnień, tyle przemyśleń, które tam przelałaś, przecież mówiono Ci, że masz duszę filozofki..., nie chcesz powspominać? - i zamilkł, pozostawiając mnie samą sobie... Przez chwilę, trzymałam tę myszkę na zakładce „przeszłość”, miałam kliknąć, ale zawahałam się. Przecież jest tam moja choroba, ten ciężki szpitalny okres, nie chcę tego wspominać, przecież jest marzec, wtedy zniknął wolf, a ja przeżyłam ciężkie chwile, przecież..., przecież... - nie szukaj sobie wymówek! – znowu głos się odezwał..., no i kliknęłam..., pierwsze, co ukazało się moim oczom, to: „najlepiej, żeby człowiek nie był”.., no tak, jeżeli ten „Bogus”, w taki sposób chce mi pomóc, to ja mu serdecznie dziękuję, nie przychodź do mnie więcej, a kysz! I tyle go widzieli. Więcej się nie odezwał, a ja zamknęłam stronę z przeszłością..., nie wiem, kiedy podejmę kolejną próbę..., teraz, to nawet filozofka ze mnie żadna, więc po, co czytać, i tak sama tego nie zrozumiem. Duchu, nie znasz się, wiesz? :)




..., a zmęczony wolfik śpi, dzisiaj znowu oddał się koszeniu... :)

2 komentarze:

  1. Wiedziałem,że w końcu wkleisz Morricone:-).I puściłem...I jak błyskawica,jak grzmot na niebie tak przez moją głowę przeleciały wspomnienia...I siedzę teraz zadumany,dziwny jest taki stan.Niby chcę się cofać,ale po co ?Po co analizować pewne rzeczy?Przecież to wszystko się wydarzyło,jest-nic się nie zmieni z przeszłości.Musiało tak być,to wszystko się stać,abym tu był dzisiaj,w tym miejscu...A co jeszcze nas wszystkich czeka,no co?Czy lepiej znać swoją przyszłość?Czy żyć dniem dzisiejszym,nie planować,żyć chwilą i czerpać z życia?Każdy ma swoją receptę na życie...Wiem jedno,wiem co bym chciał,tylko jedno,nie chcę już więcej,niech tylko to się spełni...Niech wyzdrowieje ta Śpiąca Królewna:-)...Wystarczająca dostała kopniaków od życia i starczy już.Niech żyje pełną piersią.Niech wskakuje na rower,niech jeździ,niech wraca z siniakami,niech idzie sobie ze swoją paczką na piwo nie myśląc czy plasterek się aby nie odkleił,niech idzie na swoje ukochane szlaki,niech zamyśla się na ich szczytach,niech niech nie patrzy z utęsknieniem przez to okno,niech Jej Przyjaciele nigdy nie opuszczą,niech nie myśli,że dziś znów czwartek i trzeba będzie cierpieć i niech się śmieje w głos tak jak Ona tylko potrafi...Niech się spełni:-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Misiu, tyle tutaj miałam napisane, i mi skasowało :( Nie odtworzę tego, więc teraz napiszę krócej.

    Zawsze byłeś moją inspiracją, więc Morricone nie powinien Cię dziwić ;)Jesteś tu, bo los tak chciał, i ja dziękuję losowi! Pomagasz mi w chorobie każdego dnia, i jeżeli tak to musiało być, to było warto cierpieć, dla Ciebie - warto! Trzeba czerpać z życia, ale to czerpanie nie jest dopełnione, bo nie czerpiemy wspólnie, bo los, mimo, że nas poznał, to rozrzucił daleko, żebyśmy mieli o wiele trudniej od innych, a życie nasze jest o wiele bardziej skomplikowane, i czasami ciężko sobie poukładać, żeby było tak, jak chcemy, potrzeba tutaj wiary, że wszystko będzie dobrze, że los już nie pozwoli więcej cierpieć.
    Dziękuję CI kochany, za tak piękne życzenia, łezki zalały klawiaturę, ale powiedz mi, dlaczego w tym wszystkim, nie ma miejsca dla Ciebie? Nie uwzględniłeś się? Przecież szlaki, rower, czy wyjścia do baru są tylko potrzebą, którą się zaspokaja, a w życiu liczą się ludzie, liczysz się dla mnie Ty. Bez Ciebie to wszystko wyżej nie miałoby sensu.
    Przyjaciele, z którymi znam się ok 15 lat, też są dla mnie ważni, też są częścią mojej egzystencji, ale Ty jesteś mi nie tylko przyjacielem, jesteś moim nieoszlifowanym diamentem, co powtarzam aż do znudzenia, jesteś mi bliski, i to Tobie oddałam swoje serce...

    P.s.
    A za okno nie patrzę z utęsknieniem, tylko podglądam sąsiadów :D

    OdpowiedzUsuń