Ostatnie dni, ba, co ja gadam, ostatnie miesiące, mijają tak szybko, dzień goni dzień..., szkoda tylko, że każdy jest taki sam. Pobudka rano, miła rozmowa przez telefon z wolfikiem, kąpiel, opatrunki..., i tak codziennie. Nie neguję, rozmowa przez telefon musi być, jak najbardziej jest to wskazane, bo wtedy lepiej zaczynam dzień, z uśmiechem na twarzy, ale to wszystko inne, mogłoby sobie pójść w cholerę, znaczy, myć się trzeba, ale te opatrunki..., nienawidzę! Jakby mi jeszcze ktoś je zmieniał, to może tak by mi nie zbrzydło, ale muszę sama, bo mama zero delikatności, a ja chcę ograniczyć swoje cierpienia... Noc znowu była ciężka, znowu zaczął się ból, który uniemożliwił mi spanie. Przez kilka dni było lepiej, wydawało mi się, że mogę prawie wszystko, a tu niestety, STOP Salanee, zwariowałaś, myślisz, że my tak łatwo odpuścimy? A masz! No, mam..., znowu ten straszny ból, którego tak bardzo nienawidzę. Do bólu można się przyzwyczaić, można nauczyć się z nim żyć, ciekawa jestem tylko, w jakich skalach byłby on dla innych osób odczuwalny, czy mogliby go znieść, czy ja potrafię wytrzymać więcej, uodporniłam się? Echy, ochy, achy, co i tak na nic się zdają, sprawcie, żebym powolutku, zaczęła zapominać, a nie, żeby mi się pogarszało. Autoszczepionka jutro do mnie przyjeżdża z tatą, ma się rozumieć, i muszę być przygotowana, żadnych obniżeń jakości organizmu już nie chcę, to strasznie męczy, i sprawia, że staję się wtedy bardziej milcząca, do głowy wchodzi dużo myśli, włącznie z tymi najgorszymi, i tak to trwa, aż zbiorę siły, można mieć cierpliwość, ale jak tak będę milczeć, to może się okazać, że w końcu stanę się obca, i zupełnie zapomniana?
Dość, durnych przemyśleń.
Wiecie, że człowiek jednak uczy się przez całe życie? I to nie ma znaczenia, że zna się na tym, co robi, i lubi, że wydaje mu się, że już nic więcej posiąść nie może, bo jest mu to niepotrzebne, a tu jednak,..., po roku błędnego myślenia, i życia w przekonaniu, że mój touchpad jest zepsuty, bo nie działa, i nie pomagają nawet reinstalacje systemu, całkiem przypadkiem, okazuje się, że doskonale się naprawia, za pomocą skrótów Fn+F7... Howgh! Człowieku, puchu marny...
..., uciekam na meczyk..., znaczy moja głowa ucieka, odwracając się w prawo. Wolf, już tam kibicuje, trza dołączyć ;)
Update:
Wolfik, widzisz? Ostatnie słowo, należało do mnie :P
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz