Od dzisiaj rozpoczęło się u mnie Święto Miasta. Może byłoby inaczej, gdyby była pogoda, ale w takich okolicznościach nie chce mi się nigdzie wychodzić. Zaszyć się w domu i siedzieć - to bym chciała i jeszcze przeleżeć cały dzień, bez robienia czegokolwiek. Nie wiem, co mi jest, ale nie jest mi najlepiej. Pewnie przejdzie, jak wszystko inne tylko, że smutno jakoś tak, dziwnie... Podobno staję się odludkiem.
Każdy od czasu do czasu jest odludkiem. A lepiej być samotnym i szczęśliwym, niż mieć wkoło siebie tysiące ludzi i przy tym być nieszczęśliwym.
OdpowiedzUsuń