Straszne te dni są, ale jakoś trwam, mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i za niedługo będę mogła się uśmiechnąć, czytając to, co pisałam tutaj przez ostatnie dni. Puścić w lekkie zapomnienie, wyciszyć emocje, wiedzieć, że najgorsze mam (mamy) już za sobą i teraz będzie tylko lepiej, i do przodu. Czuję jakiś wewnętrzny spokój. Staram się nie myśleć o rzeczach, które psują mi nastrój, o tych złych chwilach wierzę, że może jeszcze kiedyś będzie tak, jak dawniej, chociaż przychodzą momenty, w których przeraża mnie to, co jeszcze trzeba będzie osiągnąć, żeby mogło tak być. I chociaż nie do końca wiem, co się dzieje, to wierzę, że walka trwa, walka o lepsze jutro. Nie chcę przestać wierzyć, nie chcę. Pusto mi strasznie nadal, nie można ot tak odzwyczaić się od tego, co mieliśmy na co dzień, a co zniknęło przez zło, które wystąpiło, ale nie mam innego wyboru jak tylko czekać i przy tej wierze mieć też nadzieję, że jeszcze się uśmiechnę tak, jak uśmiechałam się, kiedy byłam najszczęśliwsza na świecie.
Kiedyś słyszałam, że jeśli nasze szczęście uzależniamy od tego, co zewnętrzne, to tak naprawdę nigdy nie będziemy szczęśliwi. Jak dla mnie i tak jesteś bardzo dzielna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Słoneczko zobaczysz, że w końcu wszystko się ułoży. Masz rację nie przestawaj wierzyć.
OdpowiedzUsuńBądź silna za Was dwoje
Buziaczki
Aguś, to co najlepsze... jest przed Tobą:)
OdpowiedzUsuń