wtorek, 7 września 2010

Od pewnego czasu miałam zepsute głośniki, nie działał jeden z nich i musiałam się tym zadowalać, bo w domu nie miał nikt czasu, aby mi pomóc i zobaczyć, czy aby coś się nie odlutowało. Miałam w planach kupić nowy kabelek, bo przychodziło mi do głowy, że to może jego wina, gdyż po poruszaniu zaczynało działać, ale zmyliło mnie to, że pomimo tego poruszania nie grał jeden głośnik, dlatego winą obarczyłam super woofer, do którego wpina się owe kabelki, a które później łączą się z komputerem. Dzięki Kisiołowi, mogę dzisiaj zasłuchiwać się w muzyce, która dobiega do mnie z każdego głośniczka. Winowajcą okazał się jednak kabelek łączący woofer z komputerem. Dziękuję bałdzoooo :)

Dzień, który właśnie przeminął nie był dla mnie zbyt korzystny. Najpierw noc, która przerwała mój sen o 3 nad ranem, i nie pozwoliła zasnąć, powodem bolący brzuch i dyskomfort w plecach. Kiedy już jakoś udało się zamknąć oczy i oddać swoje ciało Morfeuszowi we władanie, zostałam obudzona o 9tej. Zazwyczaj wstaję w tych godzinach, ale potrzebuję jeszcze czasu, aby sobie poleżeć, aby całkowicie dojść do siebie i dopiero wtedy mogę wyjść z łóżka, z humorem odpowiednim dla mnie. Kiedy ktoś przerwie moją procedurę, sprawa się rypie, bo automatycznie psuje mi to nastrój na pierwszą połowę dnia. Dałam odczuć moje samopoczucie, wiem i przepraszam. Nie jestem idealna, czasami nie radzę sobie sama ze sobą, nie kontroluję pewnych zachowań, nie potrafię udawać. Pokazuję całą siebie, ja wiem, że nie lubi się mnie w takim stanie, ja sama nie lubię taka być, ale nic nie mogę na to poradzić, taka już jestem, i jakbym się starała to zmienić, nie potrafię. Dlatego tak łatwo przychodzi mi zawieszenie się, wtedy wkraczam w swój świat, który nie pozwala zrobić krzywdy innym..., bo nie chcę ranić ludzi, bo nie chcę, aby przeze mnie czuli się źle, aby było im smutno. Rozwiązanie nie jest idealne - wiem, ale nie znajduję innego wyjścia, męczę się sama ze sobą, czasami z tego powodu odechciewa mi się czegokolwiek, tracę zapał, chęci i wiarę. Nie pomaga mi też rzucanie nałogu i napięcia te, co dopadają każdą kobietę. Koło się toczy, a ja samej siebie mam dosyć i najgorsze, że nie da mi się pomóc, a im więcej czasu posiadam dla siebie, tym gorzej. Pewnie to wszystko powiązane z przedłużającym się chorowaniem, z brakiem perspektyw, co do przyszłości. Wszystko jest jedną, wielką niewiadomą, a mnie już męczy to wszystko, nie chcę tak całe życie mieć, tego nie da się znieść, kto by chciał żyć w takiej dziwnej świadomości, kiedy każdy dzień nie przynosi nic nowego, żadnego przełomu ku lepszemu. Chyba muszę przejść się do psychologa, może on pomógłby mi jakoś pogodzić się z tym wszystkim, może on sprawi, że znajdę jakieś pozytywy, które odblokują mój mózg i sprawią, że rany zaczną się goić. Tylko, że ten mózg z każdym dniem przygotowany jest na to, że kiedy rano obudzi się i uda się z właścicielką do łazienki, której ręce za jego rozkazem odkleją plastry, a jej oczy oddadzą mu obraz, który przechodząc przez wszystkie nerwy i zwoje powie mu: rana jest ładniejsza!!! Zasypiam, i budzę się z nadzieją, że dzisiaj na pewno będzie lepiej, nastawiam się na wyzdrowienie każdego dnia, i każdego dnia się rozczarowuję, wręcz zawodzę się na sobie, że nie jestem na tyle mocna, że nie potrafię zwalczyć tego gównianego gronkowca złocistego, a przecież zawsze w życiu osiągałam to, co sobie założyłam... Teraz przeciwnik jednak mocniejszy okazał się, w starciu bezpośrednim wygrywa - właściwie to właśnie wdeptuje mnie w ziemię.

Dobrze, że są jeszcze chwile, w których mogę się cieszyć całą buzią, tak było np. wczoraj. Dziękuję Wolfiku, za trafienie w samo sedno, za funkcjonalność tego trafienia, i za trud. Nie trzeba było - naprawdę. Nie jestem nauczona brać, wolę dawać, zresztą mało kto, w taki sposób o mnie pamięta. Kiedyś na pewno tę funkcjonalność wykorzystam, a teraz będę ją szanować, niech czeka na lepsze czasy. Dziękuję:*





Pees...,

Jak widzicie, zmieniłam szablon, część z Was komentuje to, co wypocę, dlatego teraz, żeby zamieścić komentarz, trzeba kliknąć na liczbę w chmurce, otworzy się nowe okno. Jeżeli ktoś chce po sobie pozostawić ślad, to w taki właśnie sposób musi to uczynić.

2 komentarze:

  1. O, jaka odmiana :) Najważniejsze, że nadal się uśmiechasz. Będzie, co ma być, byle było dobrze ;) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem, że orginalnie, tylko ja muszę czcionke powiekszać bom ślepawa z lekka :-))
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń