Coraz mniej mnie tutaj. Nie jest to spowodowane moim lenistwem, absolutnie. Ostatni czas, to pasma chorób. Najpierw moja bratanica, która spędza u mnie większą część dnia, przyniosła ze sobą wirus w postaci biegunki i wymiotów. Myślałam, że się uchowam jakoś, niestety po kilku dniach, dopadło i mnie. Gorączka, biegunka, wymioty, ból żołądka. Nigdy nie przechodziłam takich wirusów, dlatego nie wiedziałam, jak bardzo człowiek się może umęczyć. Była tragedia. W ciągu dwóch dni schudłam dwa kilogramy i wypłukałam z siebie wszystkie witaminy. Nie musiałam widzieć jedzenia, sam zapach powodował u mnie objaw wyrzucania z siebie... Do dzisiaj apetytu nie mam, ale jem sucharki, żeby jakoś funkcjonować. Nigdy więcej grypy jelitowej. Ode mnie zaraziła się mama, moja bratanica po raz wtóry i Kisioł, chyba przez sms-a... Sorki Krzysiu :D
Byłam dzisiaj w Siemianowicach Śląskich. Z dojazdem nie miałam żadnych problemów..., no dobra, pomyliłam jeden skręt, ale GPS wyprowadził mnie z opresji. Porobią jakieś takie dziwne rondo - skrzyżowania i bądź tu człowieku mądry... Ktoś, kiedyś powiedział, że jeżdżę jak facet, może to dlatego, nie mam żadnego problemu z dojechaniem do celu? Ładny uśmiech sprawia, że każdy kierowca mnie wpuści, a kultura dziękowania, którą posiadam, daje mi niesamowitą frajdę. Lubię prowadzić samochód, lubię być odpowiedzialna, lubię czasami depnąć po gazie. Mam to we krwi po bracie :) Wiem, wiem - skromna też lubię być;) Dzisiaj nic nie załatwiłam, kolejny raz muszę jechać w piątek. Powód? Złe skierowanie, aczkolwiek cieszę się, że to tak wyszło. Dzięki temu, trafię do Poradni Chirurgii Ogólnej w Siemianowicach i tam się mną zajmą, ocenią, czy ta rana wymaga operacji, czy obejdzie się bez wycinania chorych tkanek i tylko podda się je działaniu komory hiperbarycznej. Ludzie tam bardzo mili, chętni do pomocy, mam nadzieję, że pomogą mi wyzdrowieć. Nastawiona bardzo pozytywnie, pędzę odwiedzić wasze blogi :)

Szybkiego powrotu do zdrowia i szerokiej drogi :) Pamiętam w modlitwie, pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńOj, to chyba taki okres na grypę żołądkową, u mnie w domu też wszyscy chorowali.
OdpowiedzUsuńŻyczę szybkiego powrotu do zdrowia! :)
Pozdrawiam. :)
Z tymi GPS-ami to też bywa różnie. Kiedyś mój były chłopak jechał z ojcem, zachwyceni nowiutkim GPS-em. Jadą, jadą i nagle wjechali gdzieś między drzewa - wszystko zgodnie ze wskazówkami GPS-a. Mój były mówi: "Tato, my jesteśmy w parku". Na co ojciec mówi: Cicho bądź, czy coś w tym stylu. Jadą dalej, a drzew coraz więcej, jakieś ławeczki, jacyś ludzie z pieskami chodzą - to już był wieczór. I mój były znowu: "Tato, mówię ci że w parku jesteśmy". Ojciec dopiero wtedy uwierzył jak zobaczył znaki dla rowerzystów i pieszych :D
OdpowiedzUsuńDziękuję Jakubie bardzo. Jest mi to potrzebne niewątpliwie :)
OdpowiedzUsuńREwelkaa, idzie ku lepszemu:)
Zim, hahaha - dobre :) Tak się niestety zdarza, ale to dlatego, że ludzie nie aktualizują sobie map lub dostają z GPS-em darmowe, na których nie jest naniesiony aktualny plan terenu :)