piątek, 11 lutego 2011

Od niepamiętanych czasów, moje centrum dowodzenia przeniosło się z biurka na łóżko. Jakoś tak postanowiłam, że dzisiaj coś zmienię. Laptop przystosowany do przenoszenia, ale  zawsze traktowałam go, jak swoją ukochaną stacjonarkę. Dbałam, żeby miał odpowiednie chłodzenie, żeby nic nie ograniczało jego dostępu do otworków, którymi wydobywa się cała ciepłota styranych od pracy układów i układzików :)  Miałam ochotę ułożyć się wygodnie i coś Wam skrobnąć..., błogo mi się zrobiło na parę chwil, głowa przywarła do poduszki w tle rozbrzmiewał Pendragon, zamknęłam oczy...Uszy słyszały tylko jedną melodię, powoli zaczęłam odpływać do swoich marzeń, bo jak każdy człowiek je posiadam, chociaż kiedyś wydawało mi się, że wcale tak nie jest. Oddaliłam się w kierunku górskich szczytów, pomiędzy którymi znajdują się polany... Na jednej z nich stoi sobie drewniany domek, z komina wydobywa się dym, który przyciąga mnie do siebie. Nie mam oporów przed wejściem. To jest mój  wymarzony domek , w którym chciałabym spędzić część swojego życia, w którym byłoby samo szczęście, w którym z uśmiechem witałabym każdy dzień. Górski wiatr kołysałby mnie do snu, a szczyty górskie witałyby ze mną każdy nowy dzień. Ech..., ale byłoby pięknie. Siadałabym sobie na ganku i tak mogłabym przesiedzieć cały dzień, a kiedy zrobiłoby się mi zimno, rozpaliłabym ogień w kominku i delektowałabym się tym zaciszem domowym. Ogień trzaskałby co jakiś czas, dając znak, że nie jestem sama, że cieszy się z mojej obecności..., a ja dorzuciłabym mu drewna, żeby rozjaśniał pomieszczenie najlepiej, jak może... I tak bym sobie siedziała i siedziała... Brakowałoby mi tylko jednego - Przyjaciół, na szczęście w tych marzeniach jest i dla nich miejsce. Puk, puk, puk... Zuska, aleś się zaszyła. Nie mogliśmy tu dojść - padłyby słowa. Pewnie przysadziłabym jakimś tekstem, że to magiczne miejsce i nie każdy ma tu dostęp, a potem, napilibyśmy się tradycyjnego Żywca i prowadzilibyśmy wspólne rozmowy w świetle blasku z kominka... Bo ten wymarzony domek wcale nie byłby malutki... 

1 komentarz: