sobota, 5 lutego 2011

Sobota. Zdziwiłam się, że to już koniec kolejnego zresztą tygodnia, a ja ostatni raz byłam tutaj we wtorek... Hym? Luty gna swoim tempem nie pytając się, czy dla mnie jest to tempo właściwie i w związku z tym chciałam powiedzieć, że mnie się to wcale nie podoba, niech troszkę zwolni, bo zadyszki dostanę i nie wyrobię, no! Macie przesilenie zimowe, może? Ja tak i kurczę, sama się dziwię, że to piszę, ale chcę normalnie wiosnę, chcę zobaczyć budzące się do życia kwiaty, kwiatuszki, chcę dostrzec zieleniejącą się trawkę, ciepły powiew wiaterku i słoneczko, które będzie delikatnie zaczepiać mnie po twarzy, a ja nie chcąc być niegrzeczną, nie założę okularów przeciwsłonecznych, na ten czas oczy nie będą dla mnie najważniejsze. Takie poczucie wcale nie jest przez to, że choruję i nie mogę poszaleć na stoku - wcale! Nie mogę po prostu patrzeć na te bagna znajdujące się tam, gdzie w lecie jest trawa, na te odchody zwierząt i na piasek, który brudzi wszystko i wszystkich. Aura niekorzystna bardzo, żal mi też zwierząt, one cierpią chyba bardziej ode mnie, szczególnie, kiedy przychodzi duży mróz, więc: zimo, schowaj już kły, zwijaj ten nastrój zły, bo już powoli zbliża się pora na kiełki, delikatnie kiełki, takie zieloniutkie kiełki... Będę szczęśliwsza, dużo szczęśliwsza jak to śpiewało SDM, potrzeba mi tylko jednej... WIOSNY! 

Życie się kręci, a mnie jest wstyd, że nie mam czasu dla brata, takiego najlepszego z najlepszych, takiego, którego nigdy nie miałam. Tyle razy obiecuję, że wpadnę do Lali (bar), i tyle samo razy nie przychodzę tudzież nie przyjeżdżam. Zawsze coś mi wypadnie, albo tata auto zabierze, albo Amelka zaszczyci mnie swoją obecnością, albo rana da o sobie znać, albo sprzątam, albo spaceruję z Sonią, albo, albo, albo... Dlatego obiecuję wszem i wobec, że dzień jutrzejszy o ile bratu Kisiołkowi coś nie wypadnie jest zagospodarowany tylko i wyłącznie dla niego! Nie widzieliśmy się tak długo, chociaż mieszkamy w jednym mieście, więc trzeba  przełamać tę barierę braku czasu! Zimą zawsze jest nas mniej, nie lubię tak. Nie ma jeszcze wspólnych pasji, które można uprawiać o tej porze roku, ale tylko do czasu, za rok i ja zaczynam biegać na nartach, będzie nas trójka, uch już się boję ;)  Żeby nie było, że tylko o Kisiole myślę, Szanowny Banderasie, Leszku i Konarze, który tu pewnie i tak nie wchodzi, Wy też macie swoje miejsce w moim serduchu, na pewno dobrze o tym wiecie. Wszystko, co dobre jest przez Was wszystkich razem wziętych :) Nie czujecie się winni? ;)
Się będzie działo na nowej płycie!!!

2 komentarze:

  1. Nie martw się, wiosna już niebawem ;) Ja tylko czekam, aż zakwitną przebiśniegi :)

    OdpowiedzUsuń