Dziś był dobry, a nawet bardzo dobry dzień. Wraz z Robertem, Jolą, Leszkiem, Jarkiem (już przewodnikiem), wybraliśmy się na wycieczkę turystyczno - krajoznawczą. Celem był Beskid Żywiecki - Pasmo Wielkiej Raczy, wszystko organizowane przez PTTK, prócz nas byli też oczywiście inni uczestnicy, żeby była jasność. Słów, które w dniu dzisiejszym mogłyby opisać, jak było jest brak, dlatego nie napiszę nic, poświęcę temu inny dzień. Jedno jest pewne, czuję, że żyję... Dzięki kompani za fajne chwile w waszym towarzystwie... A naleweczka była miodzio :)
Na dzisiaj - dobranoc!
Miło czytać, że wypad się udał. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńBeskid Żywiecki kojarzy mi się tylko z potworną śnieżycą podczas jednej z wycieczek na obóz zimowy ;) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńOj, tak Jakubie - udał się i żal człowiekowi, że wszystko co dobre, szybko się kończy, ale..., żeby nie zapeszać, chociaż ja w zapeszanie nie wierzę, powiem w tajemnicy, że szykuje się wyjście na Babią Górę. Uzależnione jest to od wielu rzeczy, dlatego nic więcej nie powiem, coby..., nie zaaapeee....yć, hyhyhy ;)
OdpowiedzUsuńBeskid Żywiecki kryje w sobie wiele uroków, które widzą nasze oczy, ale w zimie bywa bezlitosny. Taki już urok gór. Wrażenia, jakie zapewne przeżyliście idąc w tę śnieżycę, pozostaną na zawsze w waszych wspomnieniach :)
Myśmy nie szli, myśmy jechali autokarem! Bo jechaliśmy do ośrodka. I to było chyba dwa razy bardziej przerażające bo nie wiadomo było - utkniemy, nie utkniemy?
OdpowiedzUsuń