niedziela, 4 września 2011

Taki los bracie niecierpliwy... Dawno mnie tu nie było, postanowiłam sobie odpocząć od komputera, ponieważ czas, który akurat trwa, nie działa  korzystnie na moje poczynania w świecie internetu. Gdy tylko siadam, myślę, a gdy myślę, zaczynam szukać, wzmagają się obawy o ten mój stan zdrowia, martwię się, co może być ze mną nie tak, chociaż jakby nie było - nadal czuję się świetnie. Węzły chłonne pachwinowe w dalszym ciągu są duże, jakby toczyły zaciętą walkę, tylko kurna z czym? Morfologa tym bardziej mnie zaskoczyła, bo niedobory białych krwinek i innych, przypisywałam niskiemu żelazu. Tymczasem żelazo wróciło sobie do normy, a pozostałe wyniki nie bardzo, poza czerwonymi krwinkami, które osiągnęły normę (dolna granica, ale norma). Dodatkowo, spadły mi płytki krwi, przedtem ponad 235, teraz już 190 i chociaż jeszcze są w normie to niewiele im brakuje, aby nie być (150), próby wątrobowe tak samo, tylko że one osiągnęły górne granicy norm. Poprzednio miałam 16, teraz już 32. Limfocyty także wyszły poza górną normę, poprzednio były idealne. CRP - dobre, czyli że nie toczy się we mnie żaden proces zapalny. Miałam nadzieję, że te powiększone węzły będą z powodu np., zapalenia pęcherza, ale mocz mam idealny. Białe krwinki na poziomie 2,7. USG węzłów chłonnych dopiero we czwartek, robię je prywatnie. Poprzednie na koszt NFZ to była jakaś pomyłka. Człowiek nie zbadał mi nawet węzłów, tylko brzuch, tam oczywiście cycuś glancuś. Diagnosta marny, tak mówili ludzie, ja mogę tylko potwierdzić. Tak bym już chciała wiedzieć, że jest wszystko w porządku, że nie muszę się martwić, ani obawiać niczego złego..., nienawidzę niepewności, wszakże tego.

2 komentarze:

  1. Oby to było tylko oczyszczanie się organizmu po dłuuugim chorowaniu. Za dużo by tego było, teraz czas na powrót do pracy! Taka jest moja wersja ;)Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu i tej wersji się trzymamy! Rozkazałam tak sobie i tak będzie, o!

    OdpowiedzUsuń