Wieczorowa pora nastała, a więc mogę już napisać - to był dobry i dodatkowo iście letni dzień, szczególnie popołudnie. Nie mogłam nie wykorzystać takiej pogody, toteż wybrałam się dzisiaj dalej niż zwykle, chociaż wcale nie tak daleko. Odwiedziłam Porąbkę i okolice. Co tu dużo mówić - odpoczęłam, wystarczyła bliskość Beskidów. Nie gonił mnie czas, nie miałam obaw, że nagle zacznie padać, byłam tylko ja, rower i otaczająca mnie przyroda. Samochodów mało, cyklistów dużo, udało mi się nawet kilku zapoznać. Chłopaki ze Śląska (Patryk, Tomek, Miłosz) - pozdrawiam, miło było powspinać się z Wami do Kozubnika, a i poznać też, to przede wszystkim. Dzięki za obstawkę do Malca. Troszkę prywaty się wcisnęło, ale musiałam chłopakom podziękować. Poznałam ich całkiem przypadkiem, ja paliłam na ławce w Porąbce, a oni wydarli na mnie swe paszcze jadąc, że sportowcy nie palą. Ja oczywiście odkrzyknęłam, że ci bardziej wydolni palą, żeby formy nie stracić i się zaczęło... Zawsze miałam jakąś łatwość poznawania ludzi, wiedzą to ci, co mnie zapoznali, Emilu np. Ty ;)
Dobra.
Dalsza część dnia, miała być spędzona w domu, niestety plan się rypnął, bo zostałam zwerbowana na działkę, celem zjedzenia prażonych. Pojechałam, chociaż wcale mi się nie chciało. Nie żałuję jednak, prażone w brzuszku, a tym samym bilans kaloryczny uzupełniony i wyrównany. Zrobiłam 66 km, więc ponad 1000 kcal ze mnie wylazło jak nic, i żeby nie doprowadzić do rozpadu włókien mięśniowych, musiałabym zjeść bardzo dużo, a że u mnie większość produktów jest "zdrowa" i byłoby mi ciężko, prażone okazały się być idealne. Białko wskazane, szczególnie po wysiłku, a dlaczego? Bo się długo wchłania, bo odżywia organizm, a przede wszystkim zabezpiecza przed tym łobuzem katabolizmem! Ja lubim anabolizm mieć, wszakże tego... ;)
Jutro też wykorzystam dzień.
Dobranoc.
HIHIHI!
Pozdrawiam bardzo serdecznie i zycze rowniez jutro udanego dnia
OdpowiedzUsuń