Czas leci, a ja jakoś nie mam ochoty na głębsze przemyślenia w związku z tym. Odzwyczaiłam się od wylewania swoich myśli w tym świecie i nie wiem, czy to jeszcze kiedykolwiek wróci. Jesień nie jest dla mnie odpowiednią porą roku. Budzę się i od razu w głowie pojawia się myśl, że muszę dotrwać do końca dnia. Staram się nie popadać w stany dołujące, ale one same do mnie przychodzą. Z niecierpliwością czekam, aż zrobię wyniki, które pokażą, jak pracuje tarczyca, obawiam się, że to ona jest przyczyną. Coś dzieje się nie tak i ja to czuję. Chciałabym się pomylić. Oby.
Jakiś taki mało optymistyczny ten listopad. Ty problemy z wynikami, oby wyszły teraz lepsze. A mnie czeka chyba operacja tej złamanej nogi. Taki prezent urodzinowy od chirurga. Ehhh
OdpowiedzUsuńObyś uniknęła skalpela!
OdpowiedzUsuń