Not Of This World!
Tak mnie dzisiaj nastroiło. Pendragon, to najlepsze ukojenie, rozluźnienie i spokój wewnętrzny, sama nie wiem dlaczego tak na mnie działa. Czasami potrzeba odskoczyć i w ten sposób czynię to najlepiej. Zamykam oczy i przenoszę się w głębię brzmień wydobywających się z głośników. Osiągam niebyt, przestaję przejmować się problemami. Potrzebuję takich chwil, żeby żyć, to taka namiastka endorfinowego tlenu... Gdybym była wiatrem...
CIARY!
Wczoraj byliśmy z Konarem w PTTK, który niestety musiał zmienić siedzibę na bardziej ciasną :/ Szkoda, ale ważne, że nadal istnieje. Zapisaliśmy się na kolejne wycieczki jednoczące ludzi. Pierwsza już 24.03. Tym razem będzie to Beskid Wyspowy - Pasmo Cienia. Wycieczkę tę, poprowadzi oczywiście Konar, jako wykwalifikowany Przewodnik Beskidzki :D W programie wpisane jest także zwiedzanie Muzeum Browaru w Szczyrzycu. Fajnie, bo nigdy nie miałam okazji być w takim muzeum. Wiara jadąca na wycieczkę podobna, do tej, co była na Chrobaczej Łące. Będzie fajnie.
Poza tym, to mamy problem z bezdomnymi kotami, które mieszkają przed naszym blokiem. Administracja zrobiła im budki, żeby mogły przetrwać zimę, są regularnie dokarmiane - jest im dobrze. To znaczy było, dopóki pewien człowiek, przy którego ogrodzeniu koty się znajdują, wezwał straż miejską, żeby zrobić ze zwierzętami porządek, bo według niego, przez to koty są szczury, koty robią kupy, koty to zarazki, które mogą załapać jego dzieci... WTF? Po pierwsze, budki dla kotów znajdują się nie na jego terenie, po drugie administracja pozwoliła koty ulokować w tym miejscu, po trzecie prócz kotów, kupy robią także inne zwierzęta, po których ludzie nie sprzątają, po czwarte szczury? Czy ktoś widział, jak zachowuje się szczur, który poczuje kota? Zwiewa! Gdy miałam szczurka i przyniosłam do domu kota, to Madzia (tak nazywała się moja szczurzyca) przez 3 dni nie wychodziła z klatki. Szczury są, bo widziałam, ale nie przez blokowe koty, tylko przez syf, który znajduje się na jego posesji! Stos rur, jakiś części samochodowych, poza tym wielkie niezadbane krzaki przyciągają szczury, bo mają się gdzie schronić, ot co. Po piąte i chyba najważniejsze, gościu wcale nie mieszka w tym domu, dzieci małych nie ma! Dawno temu przeprowadził się do innego miasta. Do tego domu przyjeżdża tylko on, i to jeszcze raz za czas. Nigdy nie widziałam tam żadnego dziecka! Serce boli, jak się ma do czynienia z takimi ludźmi. Mało tego, jeden ze strażaków był po stronie tego człowieka. Nie miałam okazji uczestniczyć w sporze, bo mnie akurat nie było w domu, ale moja mama i owszem. Strażak chyba nie rozumiał, że to są bezdomne koty, że jak nie my im pomożemy, to kto? Schronisko o całej sprawie już dawno temu było poinformowane, ale nie ma miejsc, żeby można było te biedne futrzaki zabrać i ulokować. Poza tym, one są dzikie. Dlaczego ludzie tak bardzo nienawidzą zwierząt? Co one im zrobiły, dlaczego przeszkadzają? Przecież nic nie robią, siedzą tylko. Ludzie z własnych pieniędzy je utrzymują, sąsiadka traci na nie 600 zł miesięcznie, wyobrażacie sobie? Serce płakało, gdy widziało koty przy -15 stopniach na mrozie, przytulone do siebie, trzeba było dać im trochę ciepła w postaci budek... Dlaczego ten świat jest tak bardzo podły? Przecież jest ustawa ochraniająca zwierzęta, wszędzie trąbią, żeby pomóc bezdomnym stworzeniom przetrwać zimę, dlaczego na niektórych to wcale nie działa? Nie rozumiem jest mi przykro i przestaję wierzyć, że świat kiedykolwiek będzie lepszy. Będę walczyć o te koty, nie pozwolę, aby stała im się krzywda. To człowiek spowodował, że stały się bezdomne. Miasto niech się zatroszczy, żeby się nie rozmnażały, to problem będzie mniejszy. Póki są, trzeba sprawić, aby cierpiały mniej niż do tej pory! Póki, co budki stoją, strażak zrobił tylko zdjęcia. Trzeba pilnować, żeby ten podły gościu nie potruł lub nie zniszczył budek. Pilnujemy, a jemu biada, gdy skrzywdzi chociaż jednego kota. Nie daruję. Jeżeli będzie trzeba, powiadomi się nawet i telewizję, chociaż mam nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji.
Dzisiaj od rana bieganie. Głównie zakupy, po południu bratanica. Byle do końca tygodnia dotrwać. Muszę w końcu pójść do rodzinnego, raz że z wynikami, a dwa coś mam nie tak z wałami paznokciowymi, od miesiąca są strasznie czerwone i lekko napuchnięte. Nie swędzą, nie bolą, ale brzydko wyglądają. Myślałam, że to przez mrozy, ale nie, bo występują tylko na jednej ręce i to jeszcze tej zdrowej, dlatego obstawiam jakieś zapalenie, albo coś? Praktycznie cały czas mam do tego zimne palce, więc też może chodzić o sprawy krążeniowe? Nie wiem, bylebym znowu nie musiała latać po lekarzach. A może ktoś z was, nielicznych wchodzących tutaj miał podobny problem i wie, jak temu zaradzić? Nadmienię, że stosowałam już maści, kremy, włączając nawet te sterydowe, które zostały mi po leczeniu pleców i nic, zero efektu. Nie działają. Nie wspominam o cytrynach i tego typu rzeczach, bo również miałam je na tapecie bez efektów. Poniżej wstawiam zdjęcie mojej łapki, nie oddaje ono faktycznego stanu, ale czerwone mam nadzieję widać, środkowy palec, który wygląda, jakby był podgięty w rzeczywistości nie jest, to opuchlizna wału. W ogóle, moje ręce przypominają wyglądem skórę słonia, taka pomarszczona, teraz widzę :)
Jakby ktoś miał dla mnie jakąś radę, to chętnie przyjmę i spróbuję poczynić ją na moich wałach ;)
Tymczasem uciekam i pozdrawiam mocno Kisiołka :D
CIARY!
Wczoraj byliśmy z Konarem w PTTK, który niestety musiał zmienić siedzibę na bardziej ciasną :/ Szkoda, ale ważne, że nadal istnieje. Zapisaliśmy się na kolejne wycieczki jednoczące ludzi. Pierwsza już 24.03. Tym razem będzie to Beskid Wyspowy - Pasmo Cienia. Wycieczkę tę, poprowadzi oczywiście Konar, jako wykwalifikowany Przewodnik Beskidzki :D W programie wpisane jest także zwiedzanie Muzeum Browaru w Szczyrzycu. Fajnie, bo nigdy nie miałam okazji być w takim muzeum. Wiara jadąca na wycieczkę podobna, do tej, co była na Chrobaczej Łące. Będzie fajnie.
Poza tym, to mamy problem z bezdomnymi kotami, które mieszkają przed naszym blokiem. Administracja zrobiła im budki, żeby mogły przetrwać zimę, są regularnie dokarmiane - jest im dobrze. To znaczy było, dopóki pewien człowiek, przy którego ogrodzeniu koty się znajdują, wezwał straż miejską, żeby zrobić ze zwierzętami porządek, bo według niego, przez to koty są szczury, koty robią kupy, koty to zarazki, które mogą załapać jego dzieci... WTF? Po pierwsze, budki dla kotów znajdują się nie na jego terenie, po drugie administracja pozwoliła koty ulokować w tym miejscu, po trzecie prócz kotów, kupy robią także inne zwierzęta, po których ludzie nie sprzątają, po czwarte szczury? Czy ktoś widział, jak zachowuje się szczur, który poczuje kota? Zwiewa! Gdy miałam szczurka i przyniosłam do domu kota, to Madzia (tak nazywała się moja szczurzyca) przez 3 dni nie wychodziła z klatki. Szczury są, bo widziałam, ale nie przez blokowe koty, tylko przez syf, który znajduje się na jego posesji! Stos rur, jakiś części samochodowych, poza tym wielkie niezadbane krzaki przyciągają szczury, bo mają się gdzie schronić, ot co. Po piąte i chyba najważniejsze, gościu wcale nie mieszka w tym domu, dzieci małych nie ma! Dawno temu przeprowadził się do innego miasta. Do tego domu przyjeżdża tylko on, i to jeszcze raz za czas. Nigdy nie widziałam tam żadnego dziecka! Serce boli, jak się ma do czynienia z takimi ludźmi. Mało tego, jeden ze strażaków był po stronie tego człowieka. Nie miałam okazji uczestniczyć w sporze, bo mnie akurat nie było w domu, ale moja mama i owszem. Strażak chyba nie rozumiał, że to są bezdomne koty, że jak nie my im pomożemy, to kto? Schronisko o całej sprawie już dawno temu było poinformowane, ale nie ma miejsc, żeby można było te biedne futrzaki zabrać i ulokować. Poza tym, one są dzikie. Dlaczego ludzie tak bardzo nienawidzą zwierząt? Co one im zrobiły, dlaczego przeszkadzają? Przecież nic nie robią, siedzą tylko. Ludzie z własnych pieniędzy je utrzymują, sąsiadka traci na nie 600 zł miesięcznie, wyobrażacie sobie? Serce płakało, gdy widziało koty przy -15 stopniach na mrozie, przytulone do siebie, trzeba było dać im trochę ciepła w postaci budek... Dlaczego ten świat jest tak bardzo podły? Przecież jest ustawa ochraniająca zwierzęta, wszędzie trąbią, żeby pomóc bezdomnym stworzeniom przetrwać zimę, dlaczego na niektórych to wcale nie działa? Nie rozumiem jest mi przykro i przestaję wierzyć, że świat kiedykolwiek będzie lepszy. Będę walczyć o te koty, nie pozwolę, aby stała im się krzywda. To człowiek spowodował, że stały się bezdomne. Miasto niech się zatroszczy, żeby się nie rozmnażały, to problem będzie mniejszy. Póki są, trzeba sprawić, aby cierpiały mniej niż do tej pory! Póki, co budki stoją, strażak zrobił tylko zdjęcia. Trzeba pilnować, żeby ten podły gościu nie potruł lub nie zniszczył budek. Pilnujemy, a jemu biada, gdy skrzywdzi chociaż jednego kota. Nie daruję. Jeżeli będzie trzeba, powiadomi się nawet i telewizję, chociaż mam nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji.
Dzisiaj od rana bieganie. Głównie zakupy, po południu bratanica. Byle do końca tygodnia dotrwać. Muszę w końcu pójść do rodzinnego, raz że z wynikami, a dwa coś mam nie tak z wałami paznokciowymi, od miesiąca są strasznie czerwone i lekko napuchnięte. Nie swędzą, nie bolą, ale brzydko wyglądają. Myślałam, że to przez mrozy, ale nie, bo występują tylko na jednej ręce i to jeszcze tej zdrowej, dlatego obstawiam jakieś zapalenie, albo coś? Praktycznie cały czas mam do tego zimne palce, więc też może chodzić o sprawy krążeniowe? Nie wiem, bylebym znowu nie musiała latać po lekarzach. A może ktoś z was, nielicznych wchodzących tutaj miał podobny problem i wie, jak temu zaradzić? Nadmienię, że stosowałam już maści, kremy, włączając nawet te sterydowe, które zostały mi po leczeniu pleców i nic, zero efektu. Nie działają. Nie wspominam o cytrynach i tego typu rzeczach, bo również miałam je na tapecie bez efektów. Poniżej wstawiam zdjęcie mojej łapki, nie oddaje ono faktycznego stanu, ale czerwone mam nadzieję widać, środkowy palec, który wygląda, jakby był podgięty w rzeczywistości nie jest, to opuchlizna wału. W ogóle, moje ręce przypominają wyglądem skórę słonia, taka pomarszczona, teraz widzę :)
Jakby ktoś miał dla mnie jakąś radę, to chętnie przyjmę i spróbuję poczynić ją na moich wałach ;)
Tymczasem uciekam i pozdrawiam mocno Kisiołka :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz