poniedziałek, 11 stycznia 2010

No , i stało się. Jutro operacja. Niestety... Nie myślałam, że ta decyzja zostanie tak szybko podjęta. Mieli czekać na wyniki badań, TK dostali, nie ma żadnych przetok od organizmu, a więc sprawa dzieje się w tkankach miękkich i podskórnych. Przez weekend pogorszyło się dużo. Naciek rozszerzył swoje pole, rozwiązanie jest, i pisałam o nim wczoraj... Mam się przygotować na bardzo duży ból  po operacji, na straszny dyskomfort, na duże krwawienie... Jeszcze wyniki, które miały być złe, są tragiczne, i anestezjolog ma obawy. Każdy mi mówi, że blado wyglądam, ale żeby aż tak? Fakt, że cały dzień jestem zmęczona, senna, taka bez chęci do czegokolwiek, ale nie myślałam, że moje wartości będą na tych poziomach...,żeby prawie nie mieć Hemoglobiny? Białe krwinki, też się chyba poszły paść, gdzieś do kogoś innego. Czerwone ledwo dyszą... Wszyscy przeciwko mnie?

Boję się jutra, i to cholernie... Samego usypiania nie, ale tego, co będzie później. Tego strasznego bólu, tego cierpienia. Nie chcę znowu przez to przechodzić, tamten czas był dla mnie taki tragiczny, myślałam, że już mnie  to nigdy nie spotka, a jednak..., i to z ostrzeżeniem, od lekarza, że na pewno będzie źle.

Znowu  pobierali krew, znowu problem z krzepnięciem, ale mi się sypie organizm.
Mam anemię...
Dostanę  kogoś krew, całe 4 jednostki, potem zniknę na jakiś czas, a jak tylko dojdę troszkę do siebie - powrócę.
Dziękuję za dobre słowa wszystkim, i każdemu z osobna.

2 komentarze:

  1. Agnieszko wytrzymasz! dasz radę! Nie poddawaj się! zdrówka życzę i łatwej pobudki już po!! Buziaki Twoja Iva!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tulę Aguś trzymam kciuki i nie daj się Kochana :*
    Kala

    OdpowiedzUsuń