Pochłonęła mnie bez reszty, sprawiła, że nic innego się dla mnie nie liczy. Mogę bezustannie z nią obcować, jest tym, czym chcę, żeby była, jest dla mnie wytchnieniem, czymś prawdziwym, czymś, co mnie nigdy nie zdradzi. Zasypiam - widzę ją, wstaję - widzę ją, zamykam oczy - widzę ją. Ech, ta Klątwa Montezumy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz