Wizyta na oddziale - zaliczona. Muszę bardzo na siebie uważać. Naskórek, który się wytwarza jest za słaby, wszystko pęka. Mam się nie forsować, nie dźwigać,.. Dużym problemem jest zniżenie się, to przez ubytek skórny, praktycznie niemożliwe jest dla mnie założenie obuwia. Lekarz mówi, że tak będzie, dopóki nie wytworzy się właściwa blizna, później wszystko ma się naciągnąć, ale na to potrzeba czasu, i cierpliwości, kombinowanie teraz, mogłoby zepsuć przeszczep, który i tak stawia jeszcze opory, ale Balsam Szostakowskiego ma zdziałać cuda - zobaczymy. Od czwartku wizytuję się tylko w poradni chirurgicznej, znowu się zacznie, jak ja tego nienawidzę. Oby tylko nie kazali mi przychodzić codziennie..., no i wiem też, jaka to choroba wyjęła mnie z życia na tyle miesięcy. Ropowica skóry, powikłanie po torbieli, wystarczyło obniżenie odporności, a bakterie zdziałały swoje. Ta odporność jeszcze u mnie kuleje, bo białe krwinki grubo poniżej normy są, ale mam nadzieję, że się szybko odbudują, a ja pozbędę się w końcu tej anemii. Kolejnym etapem będzie też dermatolog...,ale to jeszcze mam trochę czasu. Chciałabym odpocząć od tych białych fartuchów..., a do tego czasu, górna część pleców się sama zagoi, albo co. Na zimę zawsze bardziej tę wodę chlorują, a delikatniejszy organizm cierpi. Wszystko swędzi, później pojawiają się Chrostki - strasznie swędzące..., i tak w kółko. Cieszę się, że już nie mam takiego bólu, jak wcześniej, i chociaż czasami zaboli w tych plecach, tak jak wtedy, kiedy zaczynało się ropienie, to póki co się nie martwię, może teraz takim bólem plecy dają znać, że się goją, chociaż troszeczkę. Tak więc - zdrowieję, i oddział chirurgii mnie już nie zobaczy :D
poniedziałek, 15 lutego 2010
Wizyta na oddziale - zaliczona. Muszę bardzo na siebie uważać. Naskórek, który się wytwarza jest za słaby, wszystko pęka. Mam się nie forsować, nie dźwigać,.. Dużym problemem jest zniżenie się, to przez ubytek skórny, praktycznie niemożliwe jest dla mnie założenie obuwia. Lekarz mówi, że tak będzie, dopóki nie wytworzy się właściwa blizna, później wszystko ma się naciągnąć, ale na to potrzeba czasu, i cierpliwości, kombinowanie teraz, mogłoby zepsuć przeszczep, który i tak stawia jeszcze opory, ale Balsam Szostakowskiego ma zdziałać cuda - zobaczymy. Od czwartku wizytuję się tylko w poradni chirurgicznej, znowu się zacznie, jak ja tego nienawidzę. Oby tylko nie kazali mi przychodzić codziennie..., no i wiem też, jaka to choroba wyjęła mnie z życia na tyle miesięcy. Ropowica skóry, powikłanie po torbieli, wystarczyło obniżenie odporności, a bakterie zdziałały swoje. Ta odporność jeszcze u mnie kuleje, bo białe krwinki grubo poniżej normy są, ale mam nadzieję, że się szybko odbudują, a ja pozbędę się w końcu tej anemii. Kolejnym etapem będzie też dermatolog...,ale to jeszcze mam trochę czasu. Chciałabym odpocząć od tych białych fartuchów..., a do tego czasu, górna część pleców się sama zagoi, albo co. Na zimę zawsze bardziej tę wodę chlorują, a delikatniejszy organizm cierpi. Wszystko swędzi, później pojawiają się Chrostki - strasznie swędzące..., i tak w kółko. Cieszę się, że już nie mam takiego bólu, jak wcześniej, i chociaż czasami zaboli w tych plecach, tak jak wtedy, kiedy zaczynało się ropienie, to póki co się nie martwię, może teraz takim bólem plecy dają znać, że się goją, chociaż troszeczkę. Tak więc - zdrowieję, i oddział chirurgii mnie już nie zobaczy :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kochana mam nadzieję, że to co najogrsze juz jest za Tobą.
OdpowiedzUsuńDbaj o siebie i wracaj do całkowitego powrotu do zdrówka.
Serdecznie pozdrawiam.