Blog mój rośnie w siłę. Widzę to w ostatnim czasie. Stał się mi trzecim domem. Jest to dom, którego najbardziej pilnować będę, i do którego zawsze z miłą chęcią wrócę. Lubię tu być, jest to mój prywatny świat, świat, który jest lepszy od tego otaczającego mnie, szczególnie w ostatnim czasie. Cenię sobie wiele rzeczy, aczkolwiek, ostatnio otworzyły mi się oczy na parę spraw, o których rzecz jasna nie będę tu pisać, bo jakaś część musi być tylko moja… W każdym razie, nadal wiele rzeczy nie mogę zrozumieć, no, ale trudno, nikt nie powiedział, że życie będzie lekkie, i przyjemne. Dobrze, że mam, Syrgę i Wolfa, dziękuję Wam, za rozliczne konwersacje, zarówno te pisane, jak i te mówione, dziękuję, za czas poświęcony na układanie mnie, dziękuję za to, że nie zastanawiacie się, tylko jesteście, bez względu na wszystko. Przepraszam, że nie daję się zmienić;)
Jest noc… Zazwyczaj, po dniu takowa przychodzi. Patrzę sobie za okno, wszędzie ciemno, ludzie już dawno przytuleni do poduszek, a mnie samej nie chce się spać, mnie Morfeusz porywa dopiero, o 2…, choć, gdybym mogła wytrzymać dłużej, wytrzymałabym, ale z Morfeuszem nie ma dyskusji, on automatycznie zamyka mi powieki o tej godzinie, i po Ptokach…
Dzisiejszy dzień, to jeżdżenie, załatwianie, i pilnowanie Amelki. Nawet pokusiłam się, żeby wziąć ją na spacer, szybko tego pożałowałam, i póki ona się nie zmieni, ja nie będę z nią spacerować. Z nowych hasełek, które nie wiadomo skąd bierze, a które wywołują u mnie szeroki uśmiech, padło dzisiaj: „baba, nie mów do Amelki, Amelka jest odwrócona”, „baba, nie będzie się Amelka z Tobą użerać”, „baba, nie grzeb Amelce w dupie”, - a moja mama ją tylko dotknęła w tyłek, i skąd u niej ta „dupa”? Padłam na przysłowiowy pysk;) Ja nie wiem, skąd ona to bierze, z jednej strony jest to zabawne, a z drugiej, istnieje obawa, że wpisze się jej to już na stałe w mowę potoczną, a mnie automatycznie szlag trafi, bo ja nie należę do zbyt cierpliwych osób, i na dłuższą metę będzie to dla mnie uciążliwe, i właściwie to nie wiem, co zrobię, chyba walnę na nią focha;) Zaczęła mnie też bić, kiedyś tego nie robiła, czuła respekt, teraz to się zatraca, czyżby ten bunt był aż tak silny?
Dzisiaj dostałam też świetną piosenkę. Słowa jej, doskonale opisują wiele rzeczy, które się wydarzyły, są tak bardzo prawdziwe, że aż niewiarygodne. Przynajmniej dla mnie…, i dla ostatniego czasu.
Życzę wszystkim, dobrej, spokojnej, upojnej, oślinionej nocki;)
Dzień dobry Wszystkim:).Proszę dziś trzymać kciuki za Agnieszkę,bo właśnie czeka u stomatologa,ale dzielna z Niej Kobietka i wierzę,że nie zdezerteruje;).Troszkę mam wyrzuty sumienia po przeze mnie Agnieszka chodzi wiecznie niedospana,ale dziś popołudniu położę Ją do łóżeczka,aby odespała;).Jeszcze żeby tylko jadła więcej,ale z Niej jest niejadek więc ciężko Ją zmusić;).Wieczorne konferencje na skypie tak jak Salanee podobają mi się i jest niezły ubaw.Słychać śmiech z każdej strony,a czasem rozmowy są bardzo poważne:).Co do Amelusi to faktycznie wszystko u Niej na "nie",ale wierzę ,że Ciocia Ją "wychowa";).Piosenka idealnie odzwierciedla pewien etap mojej znajomości z Agnieszka i kto uważnie czyta bloga doszuka się tego.Zwłaszcza ten milczący telefon.Taka Waderka z Niej;).Pozdrawiam wszystkich czytających:).
OdpowiedzUsuńPrzeżyła, ale ledwo co;)
OdpowiedzUsuńAga ja Ciebie straszyć nie chcę ale z Kubeluszem taki bunt trwał trochę (z buntu dwulatka zrobił się bunt trzylatka a w czwartym roku dopiero przycichło a u Szyszki buntu nie było jakby wcale) było plucie jedzeniem, wszystko na nie, wieczne obrażanie się i płacz nie do opanowania, kopanie, szczypanie - także dzieci na placu zabaw... Mam nadzieję, że u Amelci będzie łagodny i krótki przebieg...
OdpowiedzUsuńAga Waderka... Wolf - podoba mi się :D nawet bardzo :D - zapamiętam hehehe
Kala, ty mnie nawet nie strasz, że ona może być jeszcze gorsza, aniżeli teraz jest. Mnie już brakuje cierpliwości do niej, a co dopiero będzie później...
OdpowiedzUsuń