czwartek, 25 marca 2010

Nigdy bym nie pomyślała, że tak ucieszy mnie wkroczenie w stan wiosny. Budzą człowieka dyskretne promienie słoneczne, które zatrzymują się akurat na jego głowie, i nie dają dłużej pospać. Nie pomaga przykrywanie się poduszką, czy też odwracanie na drugi bok (o ile odwracaniem można nazwać paralityczne przekręcanie, spowodowane niedowładem pleców). Słońce puka, i nie pyta się, czy może. A przecież tak niewiele potrzeba, żeby to słońce odbiło się od szyby, nie przeszkadzając człowiekowi. Wystarczyłoby tylko zasłonić rolety. Jeden szkopuł, wrodzone lenistwo człowieka, nie pozwala mu wstać, i pociągnąć za magiczne sznureczki, które odcięłyby dopływ słońca. W efekcie końcowym, człowiek zezłoszczony wstaje, i udaje się do łazienki tudzież biurka, włączyć najważniejszą rzecz, dzięki której może funkcjonować. I jakby człowiek nie starał się zmienić przyzwyczajeń, tak mu to nie wychodzi. Jestem niereformowalna. Howgh!

Ostatnio oszczędzam(y) paluszki. Komunikator tlenowy, został zamieniony na Skype. Oj, nie sądziłam, że go polubię, i wcale nie sprawdza się to, że nie występuje wtedy podzielność uwagi ( kiedyś twardo się trzymałam tej opcji). Jak się ma po drugiej stronie, osobę nadającą na tych samych falach, to można razem pooglądać telewizję, pokonwersować ( rzecz oczywista), pomilczeć ( nie jest to wcale niezręczne), można też pojeść, i popalić;) Same pozytywne i przyjemne rzeczy. Czas wtedy nie gra roli, bo jest to tak czysta przyjemność, że można by siedzieć bez końca. Człowiek staje się wtedy ciut lepszy, bo już w rozmowie bezpośredniej nie da się powiedzieć: czegoś nie zrobię. Może nauczę się jeść? I nosić skarpety?;) I wszystko, co sprawi, że nie będę przyciągać tych wirusów, które zatoczyły wokół mnie jakieś błędne koło, i nie chcą się ode mnie odczepić. Ja im dam! Niech „Se”, do kogo innego pójdą, mnie się już znudziły.

Dzisiejszy dzień, to lekarze, lekarze, i lekarze. Dermatolog, Chirurg. Ten drugi dał mi skierowanie do Hematologa, moje wyniki są złe, i trzeba szukać, czy przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest zaburzona odporność organizmu. Cóż, zapisałam się do lekarza, termin 23 kwiecień. Poza tym, to czuję, że żyję. Plecy nadal mam, przeszczep za bardzo się wysusza, i mogę zapomnieć o rowerze;( Ciężko przyjąć to do wiadomości, i się z tym pogodzić. Zobaczymy, jak to się dalej wyklaruje, może jak będę go bardzo natłuszczać, to jakoś się będzie dało jeździć? W., zaraz mi pewnie powie: niedoczekanie twoje;) A ja odpowiem: Cicho;) I wszyscy będą szczęśliwi, i u każdego w kącikach ust pojawi się uśmiech. Jak ja lubię stan, kiedy wszystko jest w normie, nawet takiej przysłowiowej;)

A tymczasem kończę ten wpis, bo mi tu pewien osobnik płci przeciwnej mówi, że słychać, jak myślę:P

Dobrej nocy, robaczki!

9 komentarzy:

  1. A żebyś wiedziała-Niedoczekanie!A dziś Cię zmuszę jeszcze do zjedzenia sucharków,bo jedna kromeczka to za mało;).Uwielbiam skype;).

    OdpowiedzUsuń
  2. A buu:)No, dobrze, dobrze, poprzemyślowywuję to sobie, i może jednego, małego sucharka wszamam ;)
    Ale nie obiecuję, żeby trochę dramatyzmu było:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ps.Do Syrgi:Proszę opieprzyć Agnieszkę za ilość fajeczek,które wypala;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Skarżypyta:P Syrga, wcale, że nie palę dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej wiosennie zakręcone ludki! U mnie też radośnie! Nawet byłam na wieczornym spacerze, choć dzika nie dopadłam. Ani dzikich chłopów, hyhyhy.
    Salanee, jak nie zaczniesz jeść sama, to Cię nafutrujemy czym się da! Nie będziesz znała dnia ani godziny! I wiosenny nastrój Cię nie ocali... Za palenie masz burę na bank! Tłumaczenie tego bólem zęba mnie nie przekonuje. Lekarze... cóż, znasz moje zdanie na ten temat. Grunt, że humor Ci dopisuje, W. wraca do zdrowia i razem przeciążacie łącza na skype. Niech przyjdzie weekend, to dołączę. Tymczasem śmiejcie się dalej, W., zwalczaj paskudne nawyki Agi i swoje. Ściskam Was i życzę dobrej nocy. Pa

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama po nocach chodzisz? Syrgowata! Zakątek twój niezbyt bezpieczny jest. Dziki, dzikie chłopy czasami, wyjść mogą z ukrycia, i wtedy, co zrobisz?

    I proszę tu na mnie nie krzyczeć :P Łobuzy jedne, niedobre :P
    Skype powoli staje się niewydolny, ale czekamy jeszcze na Ciebie, resztkami sił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to ja Salanee jak Cie kocham też opierniczę!!! Co to za niejadek z Ciebie :-) trzeba jeść, jak nie jesz a tylko papieroski dmuchasz no to te wiruski nie maja ani siły ani ochoty wyjść z ciebie, układn obronny organizmu nie pracuje. A z papieroskami - proszę troszkę oszczędniej, teraz zamiast nikotyny wdychaj zapachy wiosny.
    Przepraszam, za ta burę, ale to tylko z dobrego serduszka!
    Syrga ja proponuje ci założenie bloga - co Ty na to?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziś muszę pochwalić Agnieszkę,bo grzecznie zjadła obiadek(choć nie cały;)),ale futrowała,że hej!I mimo tylu kilometrów,które Nas dzielą słyszałem jak dzielnie przełyka ten makaron(cebulkę oczywiście na brzeg talerza;)).Jeszcze tylko muszę policzyć ile wypaliła;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję CI o wielki W., chylę czoła, padam na twarz,i co tam jeszcze sobie życzysz. Pierwszy raz w życiu, mnie pochwaliłeś :D A co do papierosów, to milczę:P

    OdpowiedzUsuń