Ależ mi się pomieszały dni. To wszystko przez to, że każdy dzień jest taki sam, i w jego środek wrzucają święto, przez które człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to dzisiaj jest poniedziałek, i czy to dzisiaj musi iść do kontroli lekarskiej. Na szczęście, mózg lub jego pozostałości szybko przewertowały klastry, i wyszło mi, że dzisiaj jest jednak piątek, uff. Pogoda nie rozpieszcza, mimo, że termometr pokazuje 18 stopni, to nie ma za oknem słońca, które powodowałoby rozjaśnienie jaźni człowieka. Nie lubię takiej pogody, nastrój jest obniżony, i nic się nie chce, chociaż u mnie, to ostatnio "nie chce", występuje za często, i to pod każdą postacią, a już największą zmorą jest jedzenie, a raczej jego brak, o czym powszechnie wiadomo, i co powoduje częste wyprowadzenia z równowagi wolfa, chociaż, ja tak naprawdę zawsze coś zjadam, tylko w mniejszych, a właściwie maciupeńkich ilościach. Kiedy przychodzi pora kolacji, automatycznie zaciska mi się żołądek, bo wiem, że wolfik zaraz powie: " a ty się zastanowiłaś, co dzisiaj będziesz jadła na kolację, bo to, że będziesz musiała zjeść jest oczywiste", i w tym momencie myślę, wertuję w głowie, co ma moja lodówka, i co z niej chciałoby się znaleźć w moim brzuszku. Z reguły nie ma tam nic, na co miałabym smak, toteż czasami miewamy ciche godziny wieczorne, bo wolf jest zły, że nie zjadłam, a ja ze spuszczoną głową siedzę i biadolę, jaka to biedna jestem, i jak to mi chce się zaszkodzić "zmuszając" mnie do jedzenia... WRÓĆ..., oczywiście, że wcale tak nie myślę, tylko na ten czas mi się wydaje, że tak właśnie jest, chociaż wcale racji nie mam w tej kwestii. Skomplikowanie to napisałam jakoś, ale ja ogólnie skomplikowana jestem, więc i wpisy moje takie być czasami muszą, ogólnie to czas też się skomplikował, więc chyba aż tak od normy skomplikowania nie odbiegam, uff, ale zamotałam :) Mam też wrażenie, że jestem nudna, hym, o masakro, ile problemów mam ;)
Od wczoraj też walczymy z przekleństwami, to znaczy, wolfik klnie, i mówi, że to przeze mnie, ja oczywiście zaprzeczam, przecież ja wzór cnót jestem ;) Za każde przekleństwo 5 zł..., i nie wiem, jak to jest możliwe, ale lecę już wolfowi 15 zł, on mi tylko 10 zł. Ja nie wiem, co to się stało, przecież ja nie klnę! :D
piątek, 4 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No nie ma ludzi doskonałych... A często masz te kontrole?
OdpowiedzUsuńOczywiście,że przez Ciebie;)!.Przypomnij sobie,no przypomnij czy przeklinałem na początku Naszej znajomości?;).Fakt,słowa znałem,ale nie używałem,a potem gdy Ty... to ja też przestałem się kontrolować ,a nawet nie kontrolować,bo kiedyś tego nie musiałem robić,po prostu nie przechodziło mi to przez struny głosowe:P.A i tak wiem,że majątek zbije przy Tobie ,bo poczekam aż Windows Ci się wysypie,albo coś w tym stylu;).
OdpowiedzUsuńZimbabawe, w zależności, jaki kto ma słuch..., ja mam lepszy, bo wolf leci mi już 20 zł :D, wystarczyło kilka godzinek, hihihi.
OdpowiedzUsuńWolfie, powiem Ci, dlaczego tak było, to jest bardzo proste. Khm, khm..., na początku naszej znajomości, nie znałeś mnie, i nie wiedziałeś, jaką jestem osobą, czy toleruję takie słowa, i jak patrzę na ludzi, którzy przeklinają. Poza tym, w rozmowie pisanej, praktycznie nie używa się brzydkich słów, człowiek może się kontrolować, i napisać wszystko ładnie, składnie, i w ogóle. Kiedy przenieśliśmy się na rozmowy głosowe, wystąpiła tzw.,lekkość wypowiedzi, i człowiek otworzył się bardziej, nie zważając na to, co wypowiada, i czasami przeleciało przez języczek jakieś przekleństwo;) Niemniej jednak, muszę zaprotestować, bo nie klnę nagminnie, o nie :), i nie jestem przyczyną twoich przekleństw. Po prostu wolfa, łobuzowata natura wyszła, a ja Ci pomogłam to odkryć :P..., czy to zasługa? Hym, chyba tak, bo wolę naturalnego wolfa, aniżeli takiego, coby ważył słowa, bo nie wiadomo, czy wypada. Nie zmienia to jednak faktu, że przegrywasz :D I nie życz mi wysypania Windowsa, bo nie wiem, czy usłyszałbyś wtedy te potoki przekleństw :D
Sratatata ,ale żeś to sobie ładnie wytłumaczyła:P,a i tak prawda jest po mojej stronie:P.
OdpowiedzUsuń[...] wystarczy mówić prawdę. Oczywiście są różne prawdy. :P
OdpowiedzUsuńMhm;).Cała prawda,tyż prawda i ...prawda:P.
OdpowiedzUsuńAle ja się pytałam o lekarskie :) Nawiasem mówiąc u mnie śmieszna notka o tym, co można usłyszeć w przychodni :)
OdpowiedzUsuńAaaa, no widzisz, i jeszcze na dodatek nie kumam dzisiaj ;) Przedtem miałam raz w tygodniu, i wychodził to czwartek, a teraz, jako, że sytuacja trochę się pogorszyła, muszę chodzić częściej, 2, 3, razy w tygodniu :)
OdpowiedzUsuńA ja raz w miesiącu, tyle że w tej nowej przychodni pan doktor to mnie pilnuje żebym była co miesiąc :) Nawet jak biorę receptę na więcej :) Życzę takich wesołych kontroli jak u mnie :) W końcu śmiech to zdrowie ;)
OdpowiedzUsuńWitajcie! No z tą kasiorką za przekleństwa to fajny pomysł - zróbcie sobie jakąś skarbonkę i tam składajcie te pięciozłotówki, a kiedyś na coś sobie stracicie. Ale tak jak tu chyba aldi pisze, każdemu może się zdarzyc powiedzieć k...czy cos innego, ważne, by mieć kotrolę i tych epitetów za często nie urzywać.
OdpowiedzUsuńWolfik, przyjmij spóźnione choć bardzo bardzo szczere życzenia urodzinowe - 100 lat:-)
Iva dziękuję ślicznie:),a co do pieniążków to zrezygnowaliśmy,bo Salanee ,by w szybkim tempie zbankrutowała;).
OdpowiedzUsuń