Dzisiaj, odbywał się u mnie w mieście Rodzinny Rajd Rowerowy, 12 z kolei. Nie mogłam na nim być fizycznie, jako, że jeszcze nie jestem w stanie jeździć, chociaż mnie kusiło, nie powiem. Po tak długim czasie nieużytkowania swojego pojazdu, tęskno do niego straszliwie, i wiem, że wizyta w piwnicy, skończyłaby się wyprowadzeniem "przyjaciela", na światło dzienne. Ból pewnie, zostałby przykryty płaszczem pragnienia, jaki tkwi we mnie, i wyjechałabym, nie zważając na konsekwencje. Tak mi tego brakuje strasznie. Każde myśli, jakie mam, kłębią się wokół wyjazdu,czy można aż tak bardzo tęsknić za rowerem,za przyjemnością zmęczenia, za wyjechaniem na trasę, za widokami, które towarzyszą jeździe, za adrenaliną, i za ludźmi, z którymi pokonuje się te kilometry? Widać, można. Człowiek, stworzeniem jest, które się przyzwyczaja do różnych zachowań, i potem, kiedy one zanikają w jakiejś części, próbuje zrobić wszystko, aby przywrócić to, co było. Nie zawsze mu się udaje, ale stara się. U mnie problem tkwi w organizmie, nie we mnie, bo ja bym chciała, i wiem, że mogłabym, ale organizm, poprzez swoje zachowania, nie pozwala mi na różne rzeczy. Psychika zdrowieje, ciało nie. I boli mnie to strasznie, wielokrotnie łzy pokryły moje policzki, a usta wypowiadały słowa, to niesprawiedliwe, dlaczego, mało w życiu przeszłam? I te usta, nigdy nie uzyskały odpowiedzi, więc przestały pytać, a łezki ukradkiem zostały otarte, niemniej jednak, ciężko jest, chociaż maska, którą przybrałam, pokazuje, że się trzymam. No, ale dosyć o tym "gównie". Umiliłam sobie dzisiaj czas w barze, z osobistościami ważnymi, a jak, uczestnikami owego rodzinnego rajdu, którzy urwali się od reszty, i przybyli wcześniej, zasmakować napoju bogów..., a, no i zjeść golonko, jakże bym mogła pominąć tak ważną kwestię. Nie zapomnieli o biednym wojowniku, w świecie realnym, zwanym Zuską..., i przybyłam, dotrzymać towarzystwa, pośmiać się, pogadać, o wszystkim, i niczym, jak taki poczciwy "kumpel", któremu można powiedzieć o wszystkim, prawie bez krępacji. Zawsze wzbudzałam takie zaufanie wśród ludzi, nie wiem, co jest tego przyczyną, ale to jest chyba dobre? Lubię słuchać, tak już mam. Przez chwilę, mogłam poczuć się, jakbym była zdrowa, chociaż plecy też przypominały, co mi oferują, ech, w każdym razie,- było miło, chociaż teraz głowa daje się we znaki, piwo i fajki, = kiepskie następstwa.
A, co poza tym? Ano, nic, wolfa pochłonęły mundialowe rozgrywki, i jest, ale tak, jakby go w ogóle nie było :)
Dobranoc wszystkim...
Wredna koza i @;).Przecież jestem ,słyszysz moje stłumione przekleństwa nawet;).
OdpowiedzUsuńNo, tak mnie zwyzywać, hihihi ;) chociaż nie mogę zaprzeczyć, że takowa nie jestem, jeden mały szkopuł, nauczyłam się tego od mistrza szyderców, co się zowie wolf! :P Teraz praktykuję tylko to, czego mnie sam nauczyłeś :D
OdpowiedzUsuńOj, tak..., WY wiecie, jak ów ssaczek klnie? Przez kulturę nie powtórzę, bo normalnie aż mi to przez usta przejść nie może, hihihi :P
Ssaczek z puszystym ogonem..., się nie nerwuj ;):*
!$#@$%%&&(*))*!!! :P.
OdpowiedzUsuńNo, właśnie, że co, no co chciałeś powiedzieć? :P
OdpowiedzUsuńMiś, bo złość, piękności szkodzi, po co mają Ci powieki opadać ;):P
Apropo tej piękności to mi już nic nie zaszkodzi;).No może 20 lat temu gdybyś mi to powiedziała;).A tego co chciałem powiedzieć w poprzednim wpisie to lepiej nie będę tłumaczył;).
OdpowiedzUsuńWiem, że lubisz, kiedy ostatnie słowo należy do Ciebie, no ale, ja nie mogę tak przejść obojętnie :P
OdpowiedzUsuńSkromnyś jest, wiesz?:P Nic Ci nie zaszkodzi, powiadasz? Nie ruszy Cię żadna opadająca powieka, bo Ci po prostu nie opadnie? Buehehe, normalnie Narcyzek ;), Mhihihi :D
A pewnie;)!Tylko,że zaraz mecz,więc chwilkę się będziesz mogła pocieszyć ,że to Ty,Ty dziś skończyłaś;),ale ja tu wrócę ,oj wrócę !;).Co do narcyza to mi daleko-ja nie wyrywam sobie jeszcze brwi,a kremów na noc już nie używam no i najważniejsze nie wpatruję się stale w lusterko jak Ty i nie zdaję mu pytania "lustereczko,lustereczko,powiedź przecież kto jest najpiękniejszy na świecie" :P.
OdpowiedzUsuńMeksyk do boju ;)!
Świniaaaaaaaaaaaaa :D
OdpowiedzUsuńJeszcze sobie nie wyrywasz, dobrze napisałeś, ale za niedługo będziesz musiał zacząć, bo wiesz mój miły, że khm, czasami jedna brew za duża urośnie, i trzeba ją trachnąć,i wtedy będzie, no pożycz pęsety:P, tak samo, jak włoski w nosku, które z wywieszonym jęzorkiem urywasz, a dlaczego urywasz? Bo wystają, a Nacyzowi się nie godzi:P
Kremów już nie używasz, gdyż pewnie stwierdziłeś, że jesteś taki "mniam", że nie potrzebujesz :D Ja nie neguję, że nie jesteś, bo jesteś "mniam", ale muszę Ci dowalić, boś mnie sam tego nauczył :P, i ja się nie wpatruję cały czas w lusterko, mnie już i tak nic nie pomoże;)
No! :P Rotfl!