"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."
To depresja - smutek jest normalny i miewa go każdy i najczęściej można go jakoś wyrazić. A depresja to stopień wyżej od smutku, nie każdy ma depresję i nie zawsze ją widać na pierwszy rzut oka. Pozdrawiam :*
Możesz się zawsze oprzeć o Jego ramię. Nie zawsze rozumiemy wszystko co się dzieje w naszym życiu, Życzę Ci Jego realnej bliskości i mocy. Niech Pan Cię podniesie, pocieszy - przede wszystkim niech Cię uzdrowi.
Kochana, posłuchaj proszę tego wykonania uważnie. Może nawet kilka razy. Nich Twoja wiara się wzmocni! Jezus się nie zmienił! On żyje! I działa. Dla tego który wierzy. Dlatego odrzuć strach i zniechęcenie i zacznij Go wywyższać tak jakbyś JUŻ BYŁA ZDROWA. :)
Dziękuję Wam, bardzo dziękuję. Dorotko, wsłuchałam się w słowa, popłakałam się przy tym też, bo ja to miękkie serce mam, ale płacz też jest wybawcą, daje chwilową ulgę tak, jakby wszelakie zło, wylewało się wraz z nimi, jakby organizm sam chciał się oczyścić...Staram się żyć normalnie, staram się znaleźć jakiekolwiek pozytywy, naprawdę się staram, ale mi to nie wychodzi, bo ostatnim czas, pokazuje mi, jak bardzo bezsilna jestem, jak nic ode mnie nie zależy, zdaję sobie sprawę, że jestem tylko marionetką w tej całej grze, grze o życie. Czuję, jakby zepsuł się joystick, który steruje grą i nie bacząc na mnie, doprowadzał do granicy, granicy, w której za niedługo zobaczę Game Over..., a ja tak bardzo nie chcę tego zobaczyć czuję, że stracę coś cennego... Zawsze byłam dobrym fighterem, nie sposób było mnie zniechęcić, nie poddawałam się, bo wiedziałam, że mam cel, do którego dążyłam całym sercem. Niewiele mi do szczęścia było potrzebne, ale teraz nawet to "niewiele", - to jest bardzo dużo.
Dorotko, z przyjemnością zaczytam się w twoim blogu, może znajdę w nim odpowiedź na wiele pytań.
Zimbabwe, wiesz że ja zawsze wyciągałam ludzi z depresji, że każdemu pomagałam, jak mogłam? Wydawało mi się, że mając siłę będę mogła góry przenosić. Oni w to wierzyli, i wspólnie dawaliśmy radę, motywowałam, motywowałam i jeszcze raz motywowałam. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś ja będę potrzebowała tej pomocy...
Olu, postaram się wykrzesać z siebie więcej, niż mogę, obiecuję.
Dzisiaj otrworzyłam mój blog i zobaczyłaam, że się "pdciągnęłaś" pod niego. To dla mnie bardzo ważne i nie ze względu na puplikę. No bo to "obserwoowanie" to przeież taka troszkę zabawa. Wiem, że nasze blogi czytają anonimowi ludzie i oni także czerpią - anonimowo. I najważniejsze, że coś biorą!
Biorę odpowiedzialność za to o czym piszę w swoim blogu. Wiesz, ludzi można karmić wszystkim i oni będą mieli wrażenie, że się najedli. Ale najtrudniej dać komuś NADZIEJĘ. I nie wystarczy powiedzenie "będzie dobrze" kiedy widzisz, że osoba która to mówi sama do końca w to nie wierzy. No, może piszę ostro ale przeżyłam swoje Aga i wiem, że wszyscy ludzie na tej ziemi funkcjonują tak samo - silny umysł i mocna psychika to za mało by pokonać rozpacz, strach, depresję czy śmierć. To w jakimś stopniu może nam pomóc. Ale jest granica której nie jesteśmy w stanie przekroczyć. Wszyscy. I im szybciej człowiek staanie w miejscu takiej ściany, tym lepiej:)
Wczytywałam się wczoraj do późnej nocy w Twoje pisanie. Nie wiedziałam jak zareagujesz na te moje komentarze ale nauczyłam się nie kierować obawami typu "co będzie?". Dzielę się Jezusem wszędzie gdzie mogę ponieważ ktoś kiedyś zrobił to samo dla mnie i dzisiaj dzięki temu żyję:)
I powiem Ci, że jesteś w najlepszym miejscu aby zacząć OD NOWA Swoje życie. Z Nim - Jezusem Chrystusem. Zamkinij wczorajsze i dzisiaj po prostu oddaj Mu całą Siebie. Nie wiem czy kiedykolwiek przyjęłaś Go do serca jako Pana i Zbawiciela - Swojego Pana Salamee. To bardzo ważne ponieważ z natury ludzie sami są panami swojego życia, hehe:) Nie zdając sobie z tego sprawy...
Podejdź do sprawy uczciwie, szczerze. Dla Boga szczerość i prawda naszego serca jest najważniejsza. Kiedy będziesz do Nigo mówić bądź naturalna. Nie musisz się Go bać ale traktuj Go serio bo On serio traktuje Ciebie, choć może tego nie widzisz. Musisz Sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie KIM DLA CIEBIE DZISIAJ JEST JEZUS? Czy jest Twoim Panem? Czy tylko dodatkiem do życia? Kim jest? Dla Ciebie? To się wie i Ty też napewno wiesz jak jest. Wiesz to Ty i wie On:)
To jest czas, kiedy On chce zrobić najważniejszą rzecz dla Ciebie. Wiem, że chcesz aby Cię uzdrowił i On ma dla Ciebie uzdrowienie, wierzę w to. Ale gdybyś dzisiaj umarła czy wiesz dokąd pujdziesz?
Kochanie, przyjź do Nigo taka jaka jesteś. Wyznaj Mu to co było czy jest między wami NIE TAK. To też się wie... I przeproś Go. To wspaniała i kochająca Cię osoba która tęskni za Twoją bliskością.
"Jezu, oddaję Ci dzisiaj całkowicie swoje serce i życie. Panie, proszę abyś zamieszkał we mnie przez Swojego Ducha Św. Weź moje życie w Swoje ręce. Dzisiaj ogłaszam Cię moim jedynym Panem i Zbawicielem."
Ja zrobiłam to... long time ago:) Czy moje życie jest z tego powodu usłane różami? A czy o to chodzi. żeby było? Chodzi o Kogoś kto daje Ci siłę i przenosi gdy Ty padasz, umierasz i nie ma ratunku z nikąd. Chodzi o pewność w to, że kiedy zamkniesz tu na ziemi Swoje oczy - to spotkasz się z Nim, w niebie...
To depresja - smutek jest normalny i miewa go każdy i najczęściej można go jakoś wyrazić. A depresja to stopień wyżej od smutku, nie każdy ma depresję i nie zawsze ją widać na pierwszy rzut oka. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=iA_HK4gl_sg&feature=related
OdpowiedzUsuńMożesz się zawsze oprzeć o Jego ramię. Nie zawsze rozumiemy wszystko co się dzieje w naszym życiu, Życzę Ci Jego realnej bliskości i mocy. Niech Pan Cię podniesie, pocieszy - przede wszystkim niech Cię uzdrowi.
Miłego dnia:)
http://www.youtube.com/watch?v=5ValoHpe1BY&feature=related
OdpowiedzUsuńKochana, posłuchaj proszę tego wykonania uważnie. Może nawet kilka razy. Nich Twoja wiara się wzmocni! Jezus się nie zmienił! On żyje! I działa. Dla tego który wierzy. Dlatego odrzuć strach i zniechęcenie i zacznij Go wywyższać tak jakbyś JUŻ BYŁA ZDROWA.
:)
I jeszcze coś, ale myślę, że to ważne:
OdpowiedzUsuńSalanee - Bóg nie daje nam zadania domowego w postaci choroby. On uzdrawia z chorób :)
Przepraszam, że pisałam, ale nie miała jak...
OdpowiedzUsuńNie poddawaj się proszę....
Dziękuję Wam, bardzo dziękuję. Dorotko, wsłuchałam się w słowa, popłakałam się przy tym też, bo ja to miękkie serce mam, ale płacz też jest wybawcą, daje chwilową ulgę tak, jakby wszelakie zło, wylewało się wraz z nimi, jakby organizm sam chciał się oczyścić...Staram się żyć normalnie, staram się znaleźć jakiekolwiek pozytywy, naprawdę się staram, ale mi to nie wychodzi, bo ostatnim czas, pokazuje mi, jak bardzo bezsilna jestem, jak nic ode mnie nie zależy, zdaję sobie sprawę, że jestem tylko marionetką w tej całej grze, grze o życie. Czuję, jakby zepsuł się joystick, który steruje grą i nie bacząc na mnie, doprowadzał do granicy, granicy, w której za niedługo zobaczę Game Over..., a ja tak bardzo nie chcę tego zobaczyć czuję, że stracę coś cennego... Zawsze byłam dobrym fighterem, nie sposób było mnie zniechęcić, nie poddawałam się, bo wiedziałam, że mam cel, do którego dążyłam całym sercem. Niewiele mi do szczęścia było potrzebne, ale teraz nawet to "niewiele", - to jest bardzo dużo.
OdpowiedzUsuńDorotko, z przyjemnością zaczytam się w twoim blogu, może znajdę w nim odpowiedź na wiele pytań.
Zimbabwe, wiesz że ja zawsze wyciągałam ludzi z depresji, że każdemu pomagałam, jak mogłam? Wydawało mi się, że mając siłę będę mogła góry przenosić. Oni w to wierzyli, i wspólnie dawaliśmy radę, motywowałam, motywowałam i jeszcze raz motywowałam. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś ja będę potrzebowała tej pomocy...
Olu, postaram się wykrzesać z siebie więcej, niż mogę, obiecuję.
Dobrze, że jesteście...
Dzisiaj otrworzyłam mój blog i zobaczyłaam, że się "pdciągnęłaś" pod niego. To dla mnie bardzo ważne i nie ze względu na puplikę. No bo to "obserwoowanie" to przeież taka troszkę zabawa. Wiem, że nasze blogi czytają anonimowi ludzie i oni także czerpią - anonimowo. I najważniejsze, że coś biorą!
OdpowiedzUsuńBiorę odpowiedzialność za to o czym piszę w swoim blogu. Wiesz, ludzi można karmić wszystkim i oni będą mieli wrażenie, że się najedli. Ale najtrudniej dać komuś NADZIEJĘ. I nie wystarczy powiedzenie "będzie dobrze" kiedy widzisz, że osoba która to mówi sama do końca w to nie wierzy. No, może piszę ostro ale przeżyłam swoje Aga i wiem, że wszyscy ludzie na tej ziemi funkcjonują tak samo - silny umysł i mocna psychika to za mało by pokonać rozpacz, strach, depresję czy śmierć. To w jakimś stopniu może nam pomóc. Ale jest granica której nie jesteśmy w stanie przekroczyć. Wszyscy. I im szybciej człowiek staanie w miejscu takiej ściany, tym lepiej:)
Wczytywałam się wczoraj do późnej nocy w Twoje pisanie. Nie wiedziałam jak zareagujesz na te moje komentarze ale nauczyłam się nie kierować obawami typu "co będzie?". Dzielę się Jezusem wszędzie gdzie mogę ponieważ ktoś kiedyś zrobił to samo dla mnie i dzisiaj dzięki temu żyję:)
I powiem Ci, że jesteś w najlepszym miejscu aby zacząć OD NOWA Swoje życie. Z Nim - Jezusem Chrystusem. Zamkinij wczorajsze i dzisiaj po prostu oddaj Mu całą Siebie. Nie wiem czy kiedykolwiek przyjęłaś Go do serca jako Pana i Zbawiciela - Swojego Pana Salamee. To bardzo ważne ponieważ z natury ludzie sami są panami swojego życia, hehe:) Nie zdając sobie z tego sprawy...
Podejdź do sprawy uczciwie, szczerze. Dla Boga szczerość i prawda naszego serca jest najważniejsza. Kiedy będziesz do Nigo mówić bądź naturalna. Nie musisz się Go bać ale traktuj Go serio bo On serio traktuje Ciebie, choć może tego nie widzisz.
Musisz Sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie KIM DLA CIEBIE DZISIAJ JEST JEZUS?
Czy jest Twoim Panem? Czy tylko dodatkiem do życia? Kim jest? Dla Ciebie? To się wie i Ty też napewno wiesz jak jest. Wiesz to Ty i wie On:)
To jest czas, kiedy On chce zrobić najważniejszą rzecz dla Ciebie. Wiem, że chcesz aby Cię uzdrowił i On ma dla Ciebie uzdrowienie, wierzę w to. Ale gdybyś dzisiaj umarła czy wiesz dokąd pujdziesz?
Kochanie, przyjź do Nigo taka jaka jesteś. Wyznaj Mu to co było czy jest między wami NIE TAK. To też się wie... I przeproś Go. To wspaniała i kochająca Cię osoba która tęskni za Twoją bliskością.
"Jezu, oddaję Ci dzisiaj całkowicie swoje serce i życie. Panie, proszę abyś zamieszkał we mnie przez Swojego Ducha Św. Weź moje życie w Swoje ręce. Dzisiaj ogłaszam Cię moim jedynym Panem i Zbawicielem."
Ja zrobiłam to... long time ago:) Czy moje życie jest z tego powodu usłane różami? A czy o to chodzi. żeby było? Chodzi o Kogoś kto daje Ci siłę i przenosi gdy Ty padasz, umierasz i nie ma ratunku z nikąd.
Chodzi o pewność w to, że kiedy zamkniesz tu na ziemi Swoje oczy - to spotkasz się z Nim, w niebie...
I może na tym zakińczymy:))
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń