piątek, 21 stycznia 2011

Ciepła, czerwona herbatka, palące się lawendowe kadzidełko w słuchawkach  relaksacyjna muzyka. Najlepsze rozwiązanie dla mnie na te zimne, szare dni, które nieśmiało próbuje rozjaśnić prószący śnieg. Tydzień dobiega końca. Można powiedzieć, że był dosyć intensywny. Niby wszystko było takie samo,  jednak czułam napięcie przed wyjazdem do Siemianowic, przed nieznanym - nie wiedziałam, co mnie może czekać, bałam się tego, że może zechcą położyć mnie do szpitala. Obawy nie pozwalały mi spokojnie zasypiać, przesypiać całej nocy i budzić się o przyzwoitej porze, która miałaby przekraczać godzinę 8, zazwyczaj tak wstaję. Po dniu wczorajszym w końcu mogę powiedzieć, że się wyspałam. Miałam nawet dobre sny, ale jak zwykle nie pamiętam szczegółów, powodem jest okno, w które zawsze po obudzeniu patrzę z nadzieją, że zobaczę słońce. Dzień zleciał mi na załatwianiu spraw. Oczywiście nie wszystko udało się zapiąć na ostatni guzik, bo okazało się, że aby złożyć wniosek o przedłużenie stopnia niepełnosprawności, muszę mieć jeszcze wywiad środowiskowy, który wypełnia pracownik opieki społecznej. Niepełnosprawność powstała w 2001 roku,  więc taki wywiad był co najmniej kilka razy dołączany do wniosków, które składałam przez ostatnie lata. Pani poinformowała mnie wówczas, że więcej wywiadów mieć nie muszę. Moja sytuacja osobista nie zmieniła się w żadnym stopniu, ale to nie wystarczyło, aby przekonać kobietę do swoich racji. Musi być i koniec, wniosku mi nie przyjmie. Ja się jednak łatwo nie poddałam i uprosiłam kobietę, żeby wzięła jednak ode mnie ten wniosek, a ja dostarczę wywiad środowiskowy, a do tego napiszę oświadczenie, że leczenie ręki zostało zakończone - jest to podkładka dla mnie i dla nich, żebym nie musiała w kółko nosić wypisów na komisje lekarskie. Tak na marginesie, gdzieś mi te wypisy zaginęły. Prośbę przyjęcia wniosku umotywowałam swoim obecnym stanem zdrowia i czasem, który mnie goni. Pani na koniec dodała tylko, że najbliższe komisje odbędą się w marcu lub kwietniu. Tyż fajnie, poczekam. Kolejnym krokiem był Szpital Powiatowy, wczoraj miałam się widzieć z moim Dochtórem, żeby zdać mu relację z wizyty w Siemianowicach, jednak wszystko się poprzestawiało i musiałam ustalić nowy termin. Załatwione. Myślę, że to będzie ostatni raz i troszkę sobie odpocznę od białych fartuchów. Leczenie przejęły Siemianowice, więc nie ma chyba potrzeby, abym równolegle chodziła do dwóch chirurgów. Lekarstwa wczoraj otrzymałam i mają mi starczyć na miesiąc. Obawiam się jednak, że przy moim użytkowaniu nie wystarczą, ale postanowiłam się nie martwić. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, w którym to mam mieć przeprowadzony w/w wywiad, zostawiłam sobie na przyszły tydzień. Na koniec odebrałam jeszcze lusterko zewnętrzne do naszej kochanej Corsinki, nad którą ktoś kiedyś się znęcił i potraktował  lusterko z buta... Od tej pory trzyma się ono na taśmie klejącej, a reguluje tylko wtedy, gdy się otworzy szybę od strony pasażera, bo to prawe lusterko... Tata jeździ byle jak, ale ja lubię widzieć w lusterkach wszystko, co mam zobaczyć.  Pan sprzedający dał mi rabat za ładny uśmiech. Tak od niechcenia palnęłam, że może by coś taniej, bo to lusterko ma być dla mnie, a ja taka biedna i ble ble ble. Przypieczętowałam to czizeeem i udało się. Z 73 na 68 zł, fajnie nie? Kto chce, może mnie brać do sklepu, będę się targować ;) Dobra, prawda jest taka, ze pan sprzedawca, że tak powiem mnie zaczepiał i kokietował, ja to mam szczęście do przedziału wiekowego +70. Więcej tam nie pójdę, mnie też wiele nie trzeba, potrafię się odgryźć, czasami tylko najpierw powiem, potem pomyślę i  w efekcie wychodzą z tego ciekawe rzeczy. Dzisiaj nie było inaczej, trochę mi wstyd.

Wczoraj przeczytałam wytyczne dotyczące komory i Wam powiem, że łuuu Panie :) Jutro napiszę, a tymczasem oddalam się, bo skoki trwają, a ja fanka na dobre i złe. Adaś, Adaś, Adaś :)

Update:
Adaś po pierwszej serii prowadzi! Opłaca drzeć się na cały regulator ADAŚ!!!

Update:
ADAM MAŁYSZ 39 wygrana, 90 podium w Pucharze Świata. Nic więcej nie napiszę :)

2 komentarze:

  1. A najważniejsze, że przeżyłaś ten tydzień! :) Co do kupowania, to może przyjedziesz do Krakowa i pokupujemy coś razem ;) :) :) No nic, wracam do kucia Oświecenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Radom też ogląda! wiec nie jesteś Sama! :)

    OdpowiedzUsuń