sobota, 19 lutego 2011

Czasami, zanim coś napiszę powinnam pomyśleć dwa razy. Szkoda, że mądra bywam z reguły wtedy, kiedy jest już za późno. Może będzie to dla mnie nauczką na przyszłość, żeby nie ufać wszystkiemu i wszystkim, a już w szczególności owocom, warzywom i witaminom, które notabene miały uchronić mnie przed zachorowaniem. Niestety, nie uchroniły - jestem chora, CHORA! Co ja sobie myślałam, że przebywając wśród chorych nic nie złapię? Najpierw kolegi mama, która w niedzielę prychała na mnie, następnie sąsiadka, która z wielką gorączką przyszła pożyczyć cukru i na dzień dobry kichnęła ze dwa razy. Nie wspomnę o powrocie na nogach z MOPS-u w najbardziej wietrzną i mroźną pogodę. A, i jeszcze pani w MOPS-ie zakatarzona była... Cóż, tak oto złapałam skumlowane cholerstwo, które zaczęło nasilać objawy od dnia wczorajszego. W godzinach wieczornych dały upust swojej sile i spowodowały, że mój prawy migdał przybrał gigantyczne kształty, a towarzyszący temu ból, nie pozwalał normalnie funkcjonować. Do tego gorączka, która na szczęście nie przybrała na sile, tak jak poprzednicy, ale i tak spowodowała, że czułam się parszywie niczym flak, który wydaje z siebie ostatnie tchnienie. Gdyby na tym poprzestało, jakoś bym to zniosła, ale u mnie nic nie może być normalnie... Straszliwie boli mnie prawe ścięgno Achillesa. Uniemożliwia  normalne założenie buta, chodzenie, a już w szczególności przekichane jest, kiedy muszę schodzić i wychodzić po schodach. Przyczyny mam dwie, albo powrót z MOPS-u to sprawił, albo steper, którego zajeżdżam regularnie od grudnia (za niedługo biedak wyda z siebie ostatnie tchnienie). Dużo na nim chodzę, może przeciążyłam nogę? Mam delikatny obrzęk i tkliwość miejsca nad piętą. Kiedy rozgrzeję nogę na steperze, przestaje boleć, po czasie znowu zaczyna, dziwne. Na razie stosuję maści przeciwzapalne i czekam, aż przejdzie, bo innej opcji nie widzę. Czuję się, jakbym jakąś kumulację chorób wygrała, nie odnosicie podobnego wrażenia czytając mojego bloga?;) 
Żeby nie było tak chorobowo, ciotkuję od wczoraj. Zapowiadało się całkiem niewinnie, a skończyło na nocce spędzonej u mnie. Nie chcę się denerwować, więc nie napiszę dlaczego tak wyszło, nie jest to dla mnie żaden powód do dumy. W każdym razie, spałam 6 godzin. Amelka trochę dłużej. Pozycje dzieci podczas snu są rewelacyjne. Nie zdawałam sobie sprawy, że można w ogóle tak się wygiąć, żeby znaleźć się w nogach. Cieszę się, że mam z Amelką tak dobry kontakt, mała łapie każde moje słowo, robi o co proszę. Jestem dla niej dużym autorytetem..., miłe to bardzo. Kiedy mówi, że mnie kocha, łzy same napływają do oczu. W takich momentach cieszę się, że żyję. Kocham tego bąbla miłością bezwarunkową. Ona jest takim moim małym światełkiem w chorobie, daje  siłę... Chciałabym dla niej jak najlepiej, żeby jej niczego nie brakowało, żeby znała tylko dobro,  a nienawidziła zła, żeby miała wszystko, co najlepsze. Amleka jest dobrym człowieczkiem. Tak, jak ja uwielbia zwierzęta, a dobrych ludzi poznajemy przecież po ich stosunku do zwierząt... Kiedy Misio dorośnie, na pewno tak jak ciocia, będzie przynosiła do domku wszystko, co biedne, czworonożne i bezdomne :)

5 komentarzy:

  1. Salanee, jakbyś poczytała mój blog na samym początku jego istnienia, to byś pomyślała (jak i niektórzy myśleli) że też piszę tylko o chorobach :) Tak że nie przejmuj się. Piszesz o tym, jak wygląda Twoje życie i dla mnie to raczej dowód odwagi. Nie każdy pisze o swoim stanie zdrowia, a ludzie w sieci też bywają okrutni. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza sie, popieram Zim!!
    Ja też chora, to znaczy przeziębienie teoretycznie niby mi mija, ale siły nie chcą wrócić. To było tylko wyłe przeziębienie, a czuję się jakbym nie wiem jaka grype przechodziła; jestem taaaaka słaba, a w dodatku biorę te cholernie drogie leki, po których mam odruch zwrotny:-( płakać mi się chce normalnie!!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. To chorobsko opanowalo chyba caly kraj ,bo gdzie sie nie rozejrzec wszyscy choruja ,cala moja rodzina razem z wnukami wszyscy choruja i to jest tak paskudna grypa ze kladzie na 3 dni do łozka,nie ma sily zeby sie nie polozyc.Ja dzieki Bogu juz powoli wracam do zdrowia.I powiem tak ...ze chyba dzieki salatce owocowej ,zrobilam sobie taka bombe witaminowa ze od razu poczulam sie lepiej.Zycze Ci Kochana zebys szybciutko wyzdrowiala.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Zim, nie wszystko przelewam w ten świat, ale większość. Bardzo mi to pomaga w dalszym trwaniu :)

    Prawda, większość ludzi kaszlących i zakatarzonych chodzi. Niech ta zima sobie pójdzie precz!

    Ewo, bo sałatka owocowa jest najlepsza na świecie. Ja się od niej uzależniłam :)

    OdpowiedzUsuń