poniedziałek, 3 października 2011

Troszkę mi się moje postanowienia skomplikowały i to, co założyłam, że wykonam, będę musiała przełożyć na początek przyszłego roku. W sumie mamy już (albo dopiero) październik, ale gdy pomyślę ile czasu jeszcze do stycznia, to troszkę mnie fakt siedzenia w domu przeraża. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że MOPS da mi pieniążki na ten czas, a ja będę mogła za pomocą leków sprawić, że wyniki krwi pójdą w górę i już nic nie stanie na przeszkodzie, żeby móc zarejestrować się PUP i otrzymać pracę. Pieniążki oczywiście nie będą duże, ale lepiej mieć coś, aniżeli nie mieć nic. Tymczasem gonię. Jutro czeka mnie poranna wizyta u rodzinnego, załatwienie skierowania  oraz zaświadczenia, które potrzebuję do ubezpieczenia w MOPS-ie, później odprowadzenie dzieci do przedszkola, o 11 przychodzi pani na wywiad, następnie odbiór Amelki i popołudniu dentysta. OMG! Środa podobna, a w czwartek zabieg u chirurga, nie ukrywam, że mam lekkiego pietra, ale póki co, staram się wypierać z głowy. Dzisiaj wieczorne ponad godzinne bieganie, pomogło. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nawet zadyszki nie miałam i mogłabym biegać o wiele dłużej, ale zastała mnie noc a po Plantach troszkę strach poruszać się w ciemnościach. Strach oczywiście, aby nogi nie skręcić, bo w obecnym stanie, wszystkim bym zwiała ;) Tak na szybko pisane, bo za mną M jak Miłość, a ja maniaczka tego serialu. Uciekam zatem, bo coś słyszę, że Tomek pokłócił się z Małgośką. Dobrej nocy wszystkim :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz