piątek, 28 października 2011

Za oknem pełne słońce, na parę chwil można założyć na siebie mniej warstw. Fajnie i przyjemnie, gdy twarz owiewa ciepły wiatr, a promienie słońca docierają dosłownie wszędzie. Niech takich chwil będzie, jak najwięcej. 

Byłam dzisiaj u lekarza rodzinnego. Co tu dużo gadać, wizyta u hematologa  pilna. Nie mogę czekać do lutego, nie z takimi wynikami. Żelazo wstrzymane, na obecnym etapie nie jest wymagane. Zdaniem lekarza, winny jest szpik, został przyblokowany. Jakie leczenie, zadecyduje hematolog.  Tymczasem, nie wolno mi przebywać z ludźmi chorymi, bo lekkie przeziębienie może się zakończyć dla mnie źle. Dostałam leki na  katar i jakieś suplementy na podniesienie odporności.  Oby zadziałało.

Oddalam się. Nadal cierpię na nadpobudliwość ruchową ;)


3 komentarze: