Za oknem pełne słońce, na parę chwil można założyć na siebie mniej warstw. Fajnie i przyjemnie, gdy twarz owiewa ciepły wiatr, a promienie słońca docierają dosłownie wszędzie. Niech takich chwil będzie, jak najwięcej.
Byłam dzisiaj u lekarza rodzinnego. Co tu dużo gadać, wizyta u hematologa pilna. Nie mogę czekać do lutego, nie z takimi wynikami. Żelazo wstrzymane, na obecnym etapie nie jest wymagane. Zdaniem lekarza, winny jest szpik, został przyblokowany. Jakie leczenie, zadecyduje hematolog. Tymczasem, nie wolno mi przebywać z ludźmi chorymi, bo lekkie przeziębienie może się zakończyć dla mnie źle. Dostałam leki na katar i jakieś suplementy na podniesienie odporności. Oby zadziałało.
Oddalam się. Nadal cierpię na nadpobudliwość ruchową ;)
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Pamiętam w modlitwie, pozdrawiam, z Panem Bogiem!
OdpowiedzUsuńPamiętam i przytulam :*
OdpowiedzUsuńUważaj na siebie
OdpowiedzUsuń